Aktualności arrow Historia misji arrow Era wielkich odkryć geograficznych              
Advertisement
sie 10 2007
Era wielkich odkryć geograficznych PDF Drukuj Email
Dodał: Zdzisław Grad   
10.08.2007.

 

Historia Misji...
3 sierpnia 1492 roku z hiszpańskiego portu Palos na czele trzech statków ruszył w podróż na zachód Krzysztof Kolumb. Wkrótce miała rozpocząć się era wielkich odkryć geograficznych, a tym samym wielkie wyzwanie dla Kościoła.

Chrześcijaństwo europejskie zostanie skonfrontowane z nieznanym dotąd faktem, że całe kontynenty nie słyszały jeszcze o Chrystusie. Odpowiedzią na tę sytuację będzie przebudzenie misyjne, które przejawi się w możliwie szybkich, masowych nawróceniach i chrztach nowoodkrytych ludów.

Wśród licznych sił napędowych wielkich odkryć geograficznych szczególnie dwie były bardzo skuteczne i atrakcyjne. Jak wynika z pism Krzysztofa Kolumba, zwłaszcza z jego dziennika pokładowego z pierwszej wyprawy, chodziło o motyw materialny i religijny. Kolumb i jemu współcześni „Boga i złoto obejmowali z taką samą pobożnością” (R. Konetzke). Nic więc dziwnego, że oba te czynniki naznaczyły historię Ameryki Łacińskiej do tego stopnia, że do dziś trudno rozsupłać związek podboju z misjami, miecza z krzyżem i państwa z Kościołem.

W początkach hiszpańskich podbojów w Ameryce Łacińskiej Kościół i papież odgrywali ważną rolę, co też stało się kontrowersyjnym zagadnieniem w literaturze. Chodzi o trzy bulle z maja 1493 roku, w których został uregulowany stan posiadania na nowoodkrytych ziemiach. Po kolejnych korektach na mocy papieskiego rozstrzygnięcia Portugalia otrzymała dzisiejszą wschodnią Brazylię, a Hiszpanii przypadły terytoria leżące na zachód. Jednocześnie papież Aleksander VI dołączył wyraźne posłanie:
„Należy pozwolić, aby ludy zamieszkujące wyspy i ląd przyjęły religię chrześcijańską. Należy wysyłać na te ziemie białych, którzy są uczciwi i boją się Boga, którzy byliby też zdolni pouczyć miejscowych mieszkańców o dobrych obyczajach i o wierze katolickiej”.

Wielu znawców uważa, że bulle odzwierciedlały ówczesny sposób myślenia Kurii rzymskiej i były rzeczywistą darowizną świeżo odkrytych ziem i tych, które pozostały jeszcze do odkrycia. Darowizna ta opierała się na przekonaniu o pełni władzy przypadającej Namiestnikowi Chrystusa na ziemi. Inni historycy są zdania, że szło tylko o papieski arbitraż, o który Stolica Apostolska została poproszona przez oba iberyjskie mocarstwa. Aleksander VI pośredniczył w tym sporze kolonialnym jako polubowny sędzia.

Jeszcze inny pogląd twierdzi, że dokumenty papieskie stanowiły jedynie potwierdzenie legalnie nabytych przez mocarstwa posiadłości. Są też i tacy, którzy widzą w tym udzielenie monopolu misyjnego na określone tereny, celem zapobieżenia ewentualnym konfliktom. Natomiast często podnoszoną myśl o darowiźnie lennej należy wykluczyć, gdyż bulle są tak sformułowane, że nie wynikają z nich żadne bezpośrednie zobowiązania dla korony, ani żadna zależność lenna od papieża.

Rozstrzygnięcie papieża stanowiło dla Hiszpanii ideologiczną legitymację jej podbojów - „konkwisty”. Związanie misji z podbojem argumentowano w następujący sposób: „Na początku Bóg stworzył parę ludzi, od której pochodzą wszystkie ludy ziemi. Bóg przekazał swoją władzę mężczyźnie -papieżowi w Rzymie. Papież darował jednak nowoodkryty świat królom hiszpańskim. Indianie powinni dobrowolnie uznać zwierzchnictwo króla hiszpańskiego i nawrócić się na prawdziwą religię. W przeciwnym razie zostaną podporządkowani siłą, stając się niewolnikami wraz z kobietami i dziećmi”.

Jest to jeden z najjaskrawszych przykładów całkowitego zlania się misji z podbojem. Katoliccy królowie hiszpańscy rozumieli konkwistę jako wyraz spoczywającego na nich obowiązku rozkrzewiania wiary. Z tym wiązała się sytuacja w Rzymie, gdzie brakowało odpowiednich do tego form instytucjonalnych i większego zainteresowania. Poza tym władcy sami byli w stanie, zarówno finansowo jak i organizacyjnie, podołać temu gigantycznemu dziełu ewangelizacji Nowego Świata.

Obowiązek ewangelizacji oznaczał wybór, wysłanie i finansowanie misjonarzy, ich podróży i dzieł. Do tego należało też utrzymanie biskupstw i wszelkich kościelnych instytucji. Oczywiście z tym były związane odpowiednie prawa. Można tu wymienić prawo nominacji biskupów, które dalece przekraczało to, co przysługiwało na mocy prawa kościelnego jakiemukolwiek królowi w Europie; inne, to prawo wyboru i odsyłania z powrotem misjonarzy. Każdy misjonarz przed wyjazdem na misje musiał uzyskać zezwolenie urzędników państwowych. Także dokumenty kościelne potrzebowały państwowego zatwierdzenia. Rzym nie miał żadnego bezpośredniego wpływu na prowadzenie misji. Taki układ określano mianem „patronatu”.

Ocena patronatu oscyluje między kościelno-państwowym uciskiem a pomocą świeckich dla misji. Patronat hiszpański w przeciągu jednego wieku dokonał ogromnego finansowo-organizacyjnego wysiłku na rzecz zewnętrznego rozwoju Kościoła na nowoodkrytych terenach. Podjęty przez Koronę trud, aby podołać przypadającemu jej obowiązkowi przepowiadania Ewangelii, nie był jedynie polityczną kalkulacją. Ewangelizacja była rozumiana jednak jako „export” Kościoła hiszpańskiego. Polegało to na tworzeniu Kościoła kolonialnego, Kościoła łacińsko-amerykańskiego, a nie Kościoła Indian z własnymi formami i znamionami.

Praktycznie aż do czasu wyzwolenia z kolonializmu prawie wszyscy biskupi Ameryki Łacińskiej byli Hiszpanami z Hiszpanii; nie byli nawet białymi, którzy urodzili się już w Ameryce. Indianie byli wykluczeni z kapłaństwa, a nawet odmawiano im Eucharystii, gdyż w ówczesnym mniemaniu był to „pokarm doskonałych”, a oni znajdowali się jeszcze na etapie dzieciństwa. Trzeba tu jednak wyraźnie powiedzieć, że to nie Rzym, lecz Rada Indii i Madryt hamowały możliwości rozwoju Kościoła lokalnego.

Andrzej Miotk SVD
 
Aktualności przez kanał RSS
Znajdź mnie na Facebook'u
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Kontakt
Napisz do nas
Dzisiaj jest...
22 Listopada 2017
Środa
Imieniny obchodzą:
Cecylia, Marek,
Maur, Wszemiła
Do końca roku zostało 40 dni.