Aktualności arrow Misje i Kultury arrow Mozambik-"lobolo" czyli wykup dziewcząt              
Advertisement
sie 09 2007
Mozambik-"lobolo" czyli wykup dziewcząt PDF Drukuj Email
Dodał: Zdzisław Grad   
09.08.2007.

 



Rozpoczęłyśmy z ogromnymi trudnościami alfabetyzację dla dorosłych w 8 wioskach i 2 "szkółki" dla dzieci. Klasy mają po 50-80 uczniów (!), cieszy nas to, że ludziska się garną do nauki, mówią, że "najważniejsze" to czytać i umieć liczyć pieniądze! Smutnym faktem jest brak obecności kobiet czy dziewcząt. Powód? Tradycja, kultura... Przedwczesne małżeństwa.

Nasz dystrykt, jako że był centrum wojny domowej, jest zaliczany do jednych z najbardziej zaniedbanych pod każdym względem. Ubóstwo, które dotyka większość populacji tu mieszkających, jak i bardzo żywa i głęboko zakorzeniona tradycja, są głównymi przyczynami zawierania bardzo wcześnie związków małżeńskich. Urzędy, szkoły, organizacje zdają sobie bardzo dobrze sprawę z tego, że zmienić czy wykorzenić tą praktykę będzie bardzo trudno, ponieważ to stanowi część ich życia.

Rodzice, którzy mają 10 czy 11-letnią córkę i ta jeszcze nie ma "przyrzeczonego" partnera, czują się "nie w sosie", no bo to nienormalne, by dziewczyna w tym wieku jeszcze nie miał kogoś na przyszłość. W istocie, nierzadko spotyka się młode dziewczęta z bobasem na plecach myśląc, że niosą rodzeństwo i w ten sposób chcą ulżyć matce... W rzeczywistości wiele z nich to młode matki.

Dziewczyny z rzadka są pytane o zdanie; chcą czy nie, za tego czy za innego mężczyznę...Wszystko załatwia rodzina dziewczyny z rodziną mężczyzny czy chłopaka. Czasami aż do samego momentu dziewczyna nie wie, kto będzie jej "panem". Spotkać dziewczynę 14-15-letnią w naszym dystrykcie, która jeszcze nie była wydana za mąż i bez dziecka, to prawie cud, a jeżeli już, to coś nie tak... "Albo jest chora, albo nie ma szczęścia"- mówią. Rodzice po 2-3 latach zabierają dziewczynki ze szkoły, "by się nie psuły i nie zapomniały dobrych manier".

Fakt przedwczesnych małżeństw jest także formą "zarobienia" pewnej sumy pieniędzy czyli ulżenia swej doli. Czasem, gdy dziewczyna jest "obiecana", nieważne staje się, czy mąż młody czy stary, poligam czy nie, pijak czy leniwy; interesujący jest tzw. wykup - 2 "lobol", dlatego też ci, co produkują tu sporo bawełny mają dużo pieniędzy i sporo żon, bo stać ich na kolejne "lobolo"... Mężczyźni ci, czasem mają ponad 50 lat i ośmielają się prosić o 10-11-latkę ! Otrzymują, no bo "wykup" pewny. Producenci bawełny lubią mieć sporo żon, ponieważ w ten sposób oszczędzają na pracownikach, więcej żon - więcej rąk do pracy, więcej pieniędzy w kieszeni...

Cała ta sytuacja wydaje się bardzo nieciekawy, prawie na nic zdaje się ogromny wysiłek ze strony szkoły, by zachęcić rodziców do posyłania swoich córek do szkoły. Odpowiadają: "my i nasi przodkowie nie uczęszczaliśmy do szkół i żyjemy bez problemów, dlaczego więc mamy zmieniać to, co nasi dziadkowie robili?" Wielu z nich uważa, że szkoła niszczy "dobre maniery", co tu znaczy: być zawsze posłusznym i niczego nie kwestionować; z jednej strony mają rację... Szkoła otwiera oczy na wiele rzeczy, które dawniej były "tabu" czy nietykalne, prostuje to, co było wykrzywione...

Sprawa małżeństw przedwczesnych dotyczy także chłopców. Wielu jest takich, którzy już po 15-tym roku życia mają żonę; mając żonę, mogą jeszcze uczęszczać do szkoły do 17-18 lat, co jest nie do pomyślenia , jeśli chodzi o dziewczyny. Wartość, którą się płaci rodzinie dziewczyny, to w granicach jednej średniej wypłaty. Dla tutejszych ludzi to dużo.

Normalnie wszyscy z rodziny mają prawo coś "skubnąć" z "lobolo"- od ciotek, dziadków, rodziców aż na rodzeństwie skończywszy. Czasami "lobolo" otrzymane za córkę służy do wykupienia żony dla syna, a więc tylko przepływa przez ręce. Niektórzy proszą o lobolo w cenie bardzo niskiej. To w przypadku, gdy obawiają się separacji, rozwodu z powodu złego traktowania. Gdy córka wraca do domu (jeszcze bez dziecka), ojciec jest zobowiązany wrócić cały koszt (jaki by nie był, materialny czy pieniężny); gdy wraca z dzieckiem, "lobolo" się nie wraca, gdyż w tym momencie "lobolo" to dzieci. Po ich odchowaniu, ojciec je odszukuje i odbiera, gdyż formalnie to należą do niego. Dzieci żony "nielobolowskiej" należą do żony. Jeśli przez przypadek dziewczyna wraca do domu rodzinnego i rodzina już zużyła "lobolo", to rodzina wpada w dług, czekając, aż się nadarzy okazja nowego zamązpójścia i lobol małżonka posłuży do spłacenia długu "byłemu"...

Ot, tradycja naszego ludu. Twarda dla nas, dla nich - chleb powszedni... Dziewczęta, widząc, że takie jest ich życie, godzą się z tym i nawet są zadowolone... Nigdy nie widziały innego świata, nie mają innej kultury, toteż się nie skarżą i nie pragną żadnej zmiany! Potrzeba tu wiele cierpliwości. My staramy się w naszych wspólnotach katolickich kłaść nacisk na konieczność alfabetyzacji dla matek oraz szkół dla dziewcząt i jesteśmy przekonane, że mamy rację, bo bez edukacji nie zrobimy wielkich kroków do przodu. Ignorancja jest matką mizerii..., dlatego też powołań z naszego dystryktu jeszcze długo nie będzie. Ale nie tylko powołań. Także profesorek, pielęgniarek, sekretarek...




s. Rozalia Policzka SSpS


 
Aktualności przez kanał RSS
Znajdź mnie na Facebook'u
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Kontakt
Napisz do nas
Dzisiaj jest...
22 Września 2017
Piątek
Imieniny obchodzą:
Joachim, Joachima,
Maurycy, Prosimir,
Tomasz
Do końca roku zostało 101 dni.