Aktualności arrow Moja misja arrow Grobowce na Madagaskarze              
Advertisement
sie 09 2007
Grobowce na Madagaskarze PDF Drukuj Email
Dodał: Zdzisław Grad   
09.08.2007.

Malgaskie grobowce


Zaraz po przylocie do stolicy Antananarivo (zwanej przez mieszkanców w skrócie Tana, kieruje sie na święte wzgórza” ludu Merina, otaczające stolice. Jest ich dwanaście, piec wieńczą drewniane ,,pałace” rova, tj. dawne rezydencje królewskie, wraz z okazałymi grobowcami miejscowej arystokracji.

Dla Malgaszów grobowce, w których znajdują sie kości ich przodków, sa najważniejszym elementem zycia. Malo wazne jest zycie doczesne, dom, poziom zycia, zdrowie czy majątek. Najważniejszy jest rodzinny grobowiec, w którym po smierci każdy z nich znajdzie wyznaczone mu hierarchia miejsce. Największa kara, jaka spotkać może Malgasza, np. za naruszenie któregoś z licznych fady — zakazów i nakazów obowiązujących w danej grupie etnicznej, jest... wykluczenie z grobowca. Kosci zmarłych przodków sa dla Malgaszy największym skarbem. Gdy jakąś rodzina lub plemię zmuszone jest opuścić wioskę, bez wahania pozostawia dom i wszystko w nim, zabiera natomiast ze sobą kości przodków. W nowym miejscu wystawia sobie nowy grobowiec.


Madagaskar slynie z malowanych grobowcow, które można by nazwać ,,kaplicami sykstyńskimi” tego kraju. Nie sa to obiekty zabytkowe, ale wymalowane na nich sceny przedstawiają cale zycie spoczywajacych w nich zmartych — kim byli i czym sie zajmowali. Jezli na grobowcu wymalowany jest np. samolot, oznacza to, ze zmarly byl lotnikiem, jezeli postaé z karabinem — byl zolnierzem.
Szczególnie sławne sa grobowce plemion Mahafalów i Antandronów na poludniu kraju, w pobliżu miasteczka Betioky. Grobowce te wieńczą tzw. a/u-a/u, czyli misternie rzezbione słupy drewniane, przedstawiające cały panteon bóstw tych plemion.

Wieńczą je także czaszki z rogami zebu, tj. miejscowego bydła, będącego miernikiem zamożności Malgaszy. Im więcej na grobowcu czaszek zebu, tym właściciel był bogatszy. Betioky odlegle jest o szesc godzin bardzo uciążliwej drogi przez pyliste wertepy broussu rozklekotanym autobusem, od najwiekszego miasta Poludnia — Tulearu. Przejazd ten daje jednak możliwość obejrzenia wielu grobowcow, stojacych przy drodze w szczerym polu. Kierowca autobusu, wraz z całym tłumem pasażerów, czeka cierpliwie, az vazaha — biały człowiek napatrzy sie na te obiekty i sfotografuje je. Wydaje sie być nawet dumny, ze obcy interesuje sie ich kultura i tradycja.

Wnętrza grobowcow niektórych plemion sa bardzo bogate, o wiele bogatsze niz wnętrza ich biednych chat. Ojciec Stefan Szymoniak, polski kamilianin z Fianarantsoa opowiadał, ze w dowód specjalnego uznania pozwolono mu kiedyś obejrzeć wnętrze, zdobione mozaikami i kutymi kratami, grobowca należącego do plemion Betsileo w środkowym Madagaskarze. Turystów dopuszcza sie w pobliże grobowcow, natomiast nie wolno im wchodzić na nie, a o zobaczeniu wnętrza mogą sobie tylko pomarzyć. Ojciec Stefan miął wiec wyjątkowe szczęście. Kiedy odwiedził jedna ze wsi w broussie — interiorze.

Nie mógł dogadać sie z jej mieszkańcami, nad którymi władzę miał miejscowy czarownik. Dopiero gdy dowiedzieli sie, ze jest misjonarzem az w 30 wsiach, czyli ma większą władze niż ich czarownik, zaakceptowali go.
Jedna z największych uroczystości jest uwieńczone wielowiekowa tradycja ,,przewijanie kości”, czyli powtórny pogrzeb zmarłego przed kilkoma laty członka rodziny. Dopiero po tym czasie, gdy ciało odpadnie już od kości, jest on uważany za naprawdę zmarłego i urządza mu sie ,,pogrzeb definitywny”, połączony z przewijaniem i obmywaniem kości, które następnie zamurowuje sie w grobowcu.

Uroczystości te gromadzą cale spo1ecznosci wiosek i trwają kilka dni. Jest to wydarzenie radosne (Malgasze zawsze wierzyli w zmartwychwstanie, dlatego łatwo przyjęli chrześcijaństwo), połączone z wielka uczta, popijaniem a niekiedy i ekscesami seksualnymi. Na trasie często spotykałem takie orszaki pogrzebowe, zawsze poprzedzone narodowymi flagami i grupami muzykantów grających na piszczalkach.
Jadąc z o. Klaudiuszem Hermanskim OMI z polskiej misji oblatów w Tanie na celebrowana przez niego Msze w Ambohibao, natrafiliśmy na jedna z uroczystości ,,przewijania kości”, która zgromadziła kilkaset osób.

Kości zmarłego znajdowały sie na podwyższeniu nakrytym zielonym suknem. Wokół nich ustawiono stoly, przy których goście jedli i pili. Zaproszono nas do wnętrza, pozwolono nawet sfotografować owo podwyższenie. Ponieważ większość uczestników libacji była już ,,w dobrym humorze”, o. Klaudiusz poradził nam, by z zaproszenia nie korzystać. Szybko wiec odjecha1ismy.

Zawiózł nas natomiast do jednego z trudniej dostepnych, po bardzo wyboistej drodze, ,świętych wzgórz”, Antsahadinta, gdzie znajdują sie szczególnie czczone grobowce arystokracji Merinów oraz drewniany ,,pałac” — rova, w którym obecnie znajduje sie muzeum. Ze wzgórz roztacza sie wspaniały widok na górzysty okolice. Czesciej odwiedzanymi sa położone bliżej Tany wzgórza Ambohimanga i Ambohidratrimo. Na pierwszym z nich znajduje sie pałac słynnej z okrucieństwa wobec Europejczyków i misjonarzy królowej Ranavalony I, wokół którego malgascy pielgrzymi zapalają świeczki i odmawiają zaklęcia.

Nieco dalej wewnątrz składa sie krwawe ofiary z bydła zebu. Natomiast w Ambohidratrimo tuz przy rova i ,,domku duchów” (przodków) pokazuje sie tzw kamień płodności — słup z dwiema wypukłościami. Przyprowadzanym tu bezpłodnym kobietom zawiązywano oczy i okręcano je dokoła. Musiały wtedy dotknąć kamienia. Jeżeli dotknęła lewej, miał sie urodzić chłopiec, jeze1i prawej — dziewczynka, a jeżeli obu — b1iznieta.


Zbigniew Hauser

 
Aktualności przez kanał RSS
Znajdź mnie na Facebook'u
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Kontakt
Napisz do nas
Dzisiaj jest...
22 Września 2017
Piątek
Imieniny obchodzą:
Joachim, Joachima,
Maurycy, Prosimir,
Tomasz
Do końca roku zostało 101 dni.