Advertisement
mar 18 2015
25 lat mineło jak jeden dzień... PDF Drukuj Email
Dodał: Krzysztof Laskowski   
18.03.2015.

 WYWIAD z O. Zdzislawew Grad, svd-misjonarz z Madagaskaru

Motto osobiste: "Jak piekne stopy tych, ktorzy zwiastuja Dobra Nowine..." Rz 10;15

1. 30 kwietnia 2014 minęło 25 lat od przyjęcia przez Ojca święceń prezbiteratu. W jako sposób zapisał się tamten dzień w pamięci Ojca?

Tak, takie dni sa wielkie i niezapomniane. Mysle, ze jednym z uczuc, ktore wowczas wypelnialo moje serce byla radosc, ze nareszcie bede mogl jeszcze wiecej uczynic dla Chrystusa i Jego Kosciola bedac wyposazony w nowe duchowe moce.Stanelo przede mna nowe wyzwanie przezywania daru powolania w trojwymiarowym wymiarze: kaplanskim-zakonnym i misyjnym. I z pewnoscia to niezwykle obdarowanie bylo tez i chluba mego serca.

2. Zanim nadszedł ten dzień, był czas formacji w seminarium. Jaki to był czas? A wcześniej była decyzja o wstąpieniu do seminarium. Jak się zrodziła?

Pan Bog raczej zmusil mnie do pojscia droga powolania mimo, ze Jego wolanie odczuwalem od dziecinnych lat. Ale uciekalem od tego glosu. Chcialem pojsc do Akademii Wojskowej. Jestem raczej przypadkiem "pawlowym" spadajacym z konia. Misyjny modlitewnik sprawil moje nawrocenie wiec powiedzialem sobie pojde do Seminarium Misyjnego. Reszty dokonal czas formacji. Czas formacji nie byl okresem sielankowym. Trzeba bylo sie bardzo starac, aby sprostac wymogom intelektualnym i duchowym. Mialem swoj czas "niemalego" krzyza. Wspolne kroczenie z kolegami o tych samaych pragnieniach bylo radoscia i umocnieniem. Wyrazam wdziecznosc wszystkim wychowawcom, ktorzy dolozyli swojej czastki do mojej formacji.

3. W jaki sposób doszło do wyboru Madagaskaru jako kraju, do którego udał się Ojciec na misje?

To tajemnica i przypadek ostatniego tygodnia tuz przed finalna decyzja w obecnosci O. Kelera SVD owczesnego prowincjala. Wczesniej O. Pajak SVD, owczesny radca generalny SVD przyjechal z Rzymu, aby szukac chetnych na nowa misje na Madagaskarze. Ja i O. Pawlukiewicz juz mielismy wypelnione "petitio missionis", ale Ojciec Pajak i Madagaskar nas uwiodl...i przybylismy w dwojke na Czerwona Wyspe 4 wrzesnia 1994 roku. Wowczas Madagaskar byl dla nas kompletnie nieznany. Jechalismy w ciemno, ale tam czekalo juz na nas swiatlo Ducha Sw. ha ha.

4. Pierwsze lata pracy na Czerwonej Wyspie – jakie były?

W moich pierwszych krokach mlodego misjonarza poniekad nasladowalem naszego Sw. Jozefa Freinademetza SVD. Mysle, ze jest naprawde chluba naszego Zgromadzenia w sposobie w jaki przezywal swoje misyjne poslanie. Ja tez wpierw uczylem sie ludzi i podejscia do nich. "Milosc jest naprawde najbardziej skutecznym jezykiem w porozumieniu sie.." Tak wiele moglbym pisac o tych cudownych i pierwszych spotkaniach z malgaszami, tak na plaszczyznie typowo ludzkiej, kulturowej jak i religijnej, duchowej. Kazdy misjonarz ma podobne punkty stycznosci w tej dziedzinie: roznimy sie jedynie kulturami i szerokoscia geograficzna, pod ktora poslugujemy. Konkretnie mowiac bardzo szybko sam rzucilem sie na "szerokie wody" podejmujac samodzielne wizyty -"tournees" w regionie Kanalu Pangalana. Mowiac w skrocie z tych wizyt zrodzil sie nowy, oficjalny dystrykt z nowymi 75 wspolnotami... Mimo, ze ewangelizowalem dosyc samodzielnie i ryzykowalem, to nie oznacza ze bylem sam. Bylo ze mna blogoslawienstwo lokalnego Biskupa i sporo swieckich liderow, ktorych tez rodzilem do nowego wyzwania. W pierwszych miesiacach mimo ukonczonego kursu jezyka malgaskiego potrzebowalem jeszcze tlumacza, ktory byl mi prawa reka w nawiazywaniu kontaktu i w gloszeniu.

Oprocz przekazu slownego Ewangelii dawalem swiadectwo wspolczucia leczac ludzi. I chyba te widzialne znaki bardziej do ludzi przemawialy zdobywajac ich zaufanie i serce. Owszem ludzie czesto mnie nabierali, ale staralem sie sluzyc i wielu zostalo uzdrowionych czy nawet uratowanych. Podstawowe doswiadczenie "pielegniarza" z lat seminaryjnych przydalo mi naprawde. Rownoczesnie staralem sie byc blisko ludzi i z ludzmi. Dla przykladu kiedy zakladalismy tzw. wspolnoty podstawowe, to nie wahalem sie pracowac ciezko fizycznie, aby dac im przyklad zaparcia, wytrwalosci...Cnoty, ktore nie sa pierszoplanowe u wielu Malgaszy..cha cha. Podziwiali mnie widzac pryszcze na moich dloniach. Na nich byla wypisana "ewangelia solidarnosci z ubogimi".

Powiedzialbyl, ze pierwsze lata owocowaly w ogromny zapal misyjny i pragnienie uczynienia czegos wielkiego i nowego dla Chrystusa. Dziekuje Opatrznosci Bozej, ze dala mu taka sposobnosc, aby wyladowac moja duchowa energie. Widzac, ze SVD w diecezji Mananjary ma mozliwosci rozwiniecia na szersza skale animacji misyjnej w powierzonym im Regionie Kanalu Pangalana tuz nad Oceanem Indyjskim rzucilem sie w wir gloszenia Ewangelii doswiadczajac doslownie "glodu" nowych wiosek i nowych wspolnot. To zdobywanie nowych "czekoladowych" dusz dla Chrystusa, w regionie prawie ze dziewiczym stalo sie moja pasja prawie ze nie do pochamowania...Nie ukrywam, ze mialem z tym troche problemu bo musialem isc pod prad nawet vis-a-vis wspolnoty. Ale milosc gloszenia Ewangelii pozerala mnie i uciekalem w busz na dwa czy trzy tygodnie..Tam posrod prostego ludu, z dala od zgielku swiatowego widzialem jak bardzo laska Ducha Sw. jest tym ludziom konieczna i ze dzielenie sie "sekretem" na zycie wieczne oraz na prawdziwa wolnosc w Chrystusie- jest najwiekszym "dobrem i najwiekszym wyrazem milosci blizniego" / sw. Arnold Janssen SVD /. Temu zapalowi towarzyszylo tez wyjatkowe blogoslawienstwo Ducha Swietego i doswiadczenie Jego mocy i znakow. Z tego to doswiadczenia zrodzilo sie moje pragnienie zalozenia pierwszych wspolnot charyzmatycznych w dystrykcie Pangalana a pozniej w calej diecezji. To w tych pierwszych latach uczylem sie rozeznawac dzialanie Ducha Swietego na szersza skale, we wielkich grupach. To doswiadczenie naznaczylo cale moje kaplanskie zycie...tu na Madagaskarze.

5. Gdzie Ojciec obecnie pracuje i czym się zajmuje? Sukcesy? Radości? Bolączki?

Po studiach w Rzymie z zakresu komunikacji spolecznej wrocilem na Madagaskar i dosc szybko przeniesiono mnie do stolicy Antananarivo. Po nieudanych probach tworzenia Katolickiej Telewizji ostatecznie zaangazowalem sie w animacje na skale krajowa grup charyzmatycznych. Z mojej to glownie inicjatywy doszlo do stworzenia Federacji grup charyzmatycznych "Fiombonana-Jednosc" na Madagaskarze w 2006. Ostatecznie we wrzesniu 2010 zostalem mianowany pierwszym Duszpasterzem Krajowym Odnowy Charyzmatycznej na Madagaskar z ramienia Konferencji Episkopatu. Ta nominacja na dobre ukszaltwala obecny charakter mojej poslugi misyjnej. Nie jest to juz wiecej typowa obecnosc w buszu czy typowa praca proboszcza w parafii czy w dystrykcie, ale jestem teraz takim nieustannie "pielgrzymujacym misjonarzem" po wszystkich diecezjach Czerwonej Wyspy. I caly Madagaskar stal sie moja parafia...ha ha.

Na czym to wedrowanie polega? A ze odwiedzam grupy modlitewne, glosze im rekolekcje, formuje, pobudzam do wzrostu duchowego, czuwam, aby byly w jednosci z Kosciolem lokalnym i krajowym...Nie latwy to chleb.. Mimo, ze Odnowa jest juz tutaj ponad 40 lat, to bardzo, bardzo pozno zostala zaakceptowana w strukturach parafii czy diecezji. Ten proces jeszcze trwa, a ja jestem wystawiony na pierwszy ogien...w doli i w niedoli..ha ha. Ale ciesze sie z tej pracy bedac takim mobilnym misjonarzem. To mnie wiele kosztuje, ale widzac ogromne duchowe owoce tej poslugi / nawrocenia, uzdrowienia, powroty do Kosciola katolickiego, poglebienie wiary itp. / nie zamienilbym tej poslugi na zadna inna...

6. Czy pracuje Ojciec „w pojedynkę”, czy z kimś? Jest „team”, który współpracuje z Ojcem – na Madagaskarze lub tu, w Polsce?

Praca w pojedynke dla Krolestwa Bozego nie jest metoda ewangeliczna ani skuteczna na dluzszy czas...To juz z logiki Ewangelii wynika, aby tworzyc jednosc i w jednosci z innymi glosic Slowa wiary. Owszem w wymiarze ludzkim mamy z tym problem, ale trzeba pamietac jaki ideal nam przyswieca. Reasumujac poniekad moje misyjne zaangazowanie na Madagaskarze wymienilbym takie 4 "teamy" poprzez ktore posluguje:

* "Team" charyzmatyczny - w kierowaniu Odnowa w Duchu Sw. na Czerwonej Wyspie w ramach Komitetu krajowego oraz zespol rekolekcyjny, ktory towarzyszy mi w objazdach rekolekcyjnych po calym kraju,

* "Team medialny" - to druga moja pasja, ktora nieoczekiwanie pojawila sie w moim zyciu. Zgodnie w wyksztalceniem z zakresu komunikacji spolecznej na Salezjanskim Uniwersytecie Pontyfikalnym w Rzymie /UPS/ probuje tworzyc programy, DVD, CD, teledyski o tematyce misyjnej i religijnej, tak tu na Madagaskarze jak i w ramach AFRAMu przy wspolpracy z O. Wolodko SVD Togo i O. Malicki SVD Zimbabwe oraz O. Kolodynski SVD Polska,

* "Team misyjnej adopcji"- chodzi o zaangazowanie charytatywne juz od blisko 10 lat celem ktorego jest zapewnienie dzieciom z Madagaskaru opieki szkolnej. W tym celu tu w Polsce przy pomocy O. Piatkowkiego SVD w moim rodzinnym regionie Grodziska Dolnego-Chalupek Debnianskich / podkarpackie/ zalozylem Stowarzyszenie Misyjnej Adopcji Serca "Missio Misericordiae" oraz "Czlowiek czlowiekowi" w poznanskim, ktore na odleglosc pomagaja mi w tym dziele z powodzeniem. Obejmujemy adopcja okolo 1000 dzieci z Madagaskaru i Nowej Gwinei. Corocznie Stowarzyszenie organizuje Regionalny Kongres Misyjny umacniajac swoj apostolat a misjonarze SVD i inni uczestnicza w tym apostolacie,

"Team inkulturacyjny" - chodzi o pionierska inicjatywe ewangelizacji szczepowych krolow malgaskich. Praca trudna w ktorej pomagaja mi rodowici malgasze, aby z jednej strony pomoc krolom zachowac ich tozsamosc "krolewska" a rownoczesnie byc praktykujacym chrzescijaninem. Juz o tym dziele wiele razy dzielilem sie z czytelnikami "Misjonarza".

7. Czy pokochał Ojciec Madagaskar i jego mieszkańców? Co ujmuje, a co wciąż przeszkadza Ojcu w kontakcie z nimi?

Blisko polowe zycia spedzilem na Madagaskarze. To chyba samo mowi za siebie ze ten kraj i ci ludzie stali mi sie bliscy. Wielu mi mowi, ze mam wyjatkowa latwosc wchodzenia w kontakt z nimi...dzieki Bogu jesli to prawda. Mowiac szczerze chyba kocham ten kraj, skoro wiele rzeczy ktore tu nie funkcjonuja bola mnie bardziej niz samych rodowitych malgaszy...Malgasze maja wiele pozytywnych cech i wartosci, ktore kraje Zachodu juz dawno zatracily. Widzac ich otwartosc na wartosci religijne oraz patrzac na realne obfite duchowe owoce naszej poslugi misyjnej tutaj, z cala swiadomoscia mowie, ze jest to jedna z najpiekniejszych misji SVD na swiecie.

7. Czy pracując na misjach, tęskni Ojciec za Polską? Czego Ojcu najbardziej brakuje?

Byloby nienormalne dla mnie jako misjonarza, gdybym przezywal nieustanna nostalgie za Ojczyzna..Na tym polega charyzmat misyjny, ze mamy te laske pokochac te druga nowa Ojczyzna i czuc sie tutaj "u siebie". Owszem milo pojechac na urlop i odnalesc starych Przyjaciol i znajomych, dobrodziejow, ktorzy nas umacniaja. I to wtedy, kiedy serce sie rozklei troche, to wowczas powroty na misje sa trudniejsze. Zawsze wowczas potrzeba nieco wiecej wiary, aby znow powrocic na niwe misyjna...

8. Z czego jest Ojciec najbardziej zadowolony, jeśli chodzi o dotychczasową pracę?

Patrzac na minione lata misyjnej poslugi widze jak czesto Opatrznosc Boza powolywala mnie do tworzenia rzeczy nowyh, do przecierania szlakow i do kroczenia pod prad. Po czasie widze, ze wiekszosc owych dziel i inicjatyw sprawdzilo sie i sluzy dobru Kosciola tu na Madagaskarze.

9. O czym Ojciec marzy jako misjonarz?

Odpowiedz wyrazilbym modlitwa, ktora umiescilem lat temu 25 na obrazku prymicyjnym: "Duchu Sw. udzielaj obficie swych darow tym, ktorych postawiles na mej drodze - otworz serca tych, do ktorych mnie posylasz. Maryjo prowadz mnie droga sluzby i oddania sie Trojjedynemu Bogu".

10. Gdyby w tym czasie ktoś miał wybrać się do pracy na misjach na Madagaskar, co Ojciec by tej osobie powiedział?

Jesli chcesz zobaczyc Kosciol tetniacy zyciem i entuzjazmem...Jesli chcesz doswiadczyc wielkich znakow wiary tu i teraz...Jesli chcesz ujrzec obfite owoce swojej poslugi misyjnej...Jesli chcesz spotkac ludzi o otwartych sercach...to zanuc sobie stara piosenke, ktora mnie w latach dziecinnych spiewano: "hej Madagaskar, kraina skwarna, czarna, Afryka dzika, hej Madagaskar, tam drzewa kokosowe..." - spakuj walizke i przybywaj!

 
Aktualności przez kanał RSS
Znajdź mnie na Facebook'u
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Kontakt
Napisz do nas
Dzisiaj jest...
24 Lipca 2017
Poniedziałek
Imieniny obchodzą:
Antoni, Kinga,
Krystyna, Kunegunda,
Olga, Wojciecha
Do końca roku zostało 161 dni.