|
Dwa dni temu wrocilem z glebokiego buszu, z dystryktu Mahavoky, ktory 18 lat temu byl moja pierwsza misja zaraz po przylocie z Polski. Jak dzisj pamietam bardzo ubogie zaplecze materialne naszej misji w owym czasie. Na przyklad z braku domu, pierwsze miesiace pobytu spalem w zakrystii. Owego czasu nie rozwinalem skrzydel w tym regionie, gdyz zaraz po zakonczeniu kursu jezyka malgaskiego rozpoczalem samodzielna misje w dystrykcie Pangalana. I tak juz zostalo. Jednak pozostal mi nadal sentyment do tego miejsca, w ktorym stawialem moje pierwsze kroki misyjne.
Tym razem zostalem poproszony przez mojego wspolbrata, mlodego Hindusa, Ojca Siby, abym przeprowadzil rekolekcje charyzmatyczne w dystrykcie Mahavoky. Z moja ekipa rekolekcyjna udalismy sie w daleka podroz. Ze stolicy Madagaskaru do Mahavoky jest 700 km. Pierwsze 625 km pokonalismy w 12 godzin, natomiast nastepne 75km w 6 godzin… To droga z Mananjary do Mahavoky jest tak atrakcyjna od 20 lat. I nic sie nie zmienilo.. Do Mahavoky przybylismy poznym popoludniem i po lekkim odpoczynku wieczorem mielismy pierwsza eucharystie na rozpoczecie rekolekcji.
Jak na razie tlumow nie bylo z powodu bledow w ogloszeniach. Wiekszej ilosci osob oczekiwalismy dopiero nazajutrz. I tak tez bylo. Ze wszystkich zakatkow dystryktu, idac po kilka lub kilkanascie godzin pieszo, w koncu zebralo sie nas ponad 400 osob. To piekna grupa ludzi z roznymi problemami i oczekiwaniami. Czesc przybyla, aby doslownie uczestniczyc w rekolekcjach, czesc aby popatrzec co sie bedzie dzialo ( bowiem fama, ze charyzmatycy uzdrawiaja juz sie rozeszla po okolicy), czesc z nadzieja na modlitwe o uzdrowienie, czesc dla poglebienia wiary. Duch Swiety bardzo czesto stawia mnie przed nowymi wyzwaniami, ale rownoczesnie podpowiada co trzeba czynic, aby opanowac sytuacje i owocnie poprowadzic rekolekcje. Podzielilem zatem te mase ludzi na 5 grup : jeszcze nie ochrzczeni-120 osob, przypatrujacy sie- okolo 70, zyjacy w konkubinacie- 65, przygotuwujacy sie do « wylania Ducha Sw. »-67, odnawiajacy laske wylania-103.
Kazdej grupie przydzielilem odpowiednika lidera na czas rekolekcji. Obok ogolnego nauczania w czasie rekolekcji charyzmatycznych zwyczajem jest, ze dzielimy sie na mniejsze grupy posrod ktorych ma miejsce blizsze rozwazanie konferencji, wspolne omadlanie sie, blizszy kontakt osobowy. To wszystko ma znaczenie szczegolnie w kontakcie z osobami bardzo prostymi z glebi buszu. Na przyklad osoby jeszcze nie ochrzczone,ktore na ten czas 5 dni przybyly, to wyraz na prawde dobrej woli i ofiarnosci. Sa nieco zastraszone, niesmiale, bo wiele rzeczy jest dla nich nowymi. Rekolekcje charyzmatyczne sa ambitne, a oto przed nami spora grupa ludzi, ktorej trzeba tlumaczyc abecadlo katechizmowe ! No coz trzeba sie dostosowac do potrzeb ludzi. Czuje pragnienie tych ludzi. Wiem, ze to czego szukaja, to nie sucha informacja katechizmowa o Bogu. Pragna doswiadczyc mocy uzdrawiajacej tego Boga, Jego obecnosci, Jego dotkniecia…Tylko KERYGMA moze spelnic ich oczekiwania.
Przed nami inna grupa, ktorej problemem jest brak slubu koscielnego. Potrzebuja umocnienia we wierze i takiego popchniecia laska, aby wiecej od siebie wymagali w szukaniu Krolestwa Bozego. Nie potepiamy, ale z miloscia zachecamy, aby nie przegapic laski, gdy Pan przechodzi obok… Sercem klasycznych rekolekcji charyzmatycznych jest przygotowanie nowych kandydatow do laski « wylania Ducha Sw. « . To na nich skupia sie najwieksza nasza uwaga, gdyz kazda osoba przejdzie przez spowiedz generalna, modlitwe o uzdrowienie i o napelnienie Duchem Sw.
Jak zwykle zapewniam wszystkich o prawdziwosci Slowa Bozego, ze Duch Sw. zawsze przybywa na umowione spotkanie i nigdy nie spoznia sie na zaklepane « rendez-vous » ! Ciagle podpora sa mi slowa Pisma Sw.-« O ilez bardziej Ojciec niebieski da Ducha Sw. tym ktorzy Go prosza… ». Nasza ekipa rekolekcyjna liczy 15 osob. Ze stolicy zabralem ze soba 3 osoby, reszta to z Mananjary, stolicy diecezji do ktorej nalezy Mahavoky. Dlaczego az tyle ? A bo jesli chce sie omodlic taka mase ludzi, to sam ksiadz nie wystarczy. I w tym punkcie ucze sie pokory jako ksiadz, ze bez pomocy gorliwych apostolow swieckich w tej materii sam niewiele zdzialam. I musze przyznac, ze w niektorych punktach rekolekcji robia to lepiej niz ja osobiscie.
Kazde takie wielkie rekolekcje wykorzystuje jako szanse do poglebionej formacji liderow, ktorym pragne powoli powierzyc niektore konferencje i duchowe przygotowanie ludzi. Nie zawsze wypadnie im na piatke, ale powoli nabieraja wprawy i to mnie ogromnie cieszy. Tematy Kerygmny powtarzaja sie, stad z czasem potrafia zapalic serca sluchaczy i dac osobiste swiadectwo o prawdzie Slowa Bozego.
Caly nasz dzien to czas modlitwy i nauczania. Modlitwa przeciaga sie do 11-tej w nocy na adoracji Najswietszego Sakramentu. Jest to zwieczeniem calego dnia. Umeczeni idziemy na zasluzony odpoczynek. Zmeczenie ciala poglebia fakt, ze towarzyszy nam 3 dniowy post o wodzie. Post ofiarowany ku czci Ducha Swietego z prosba o laske odnowy serca dla uczestnikow rekolekcji. Musze powiedziec, ze w kazdych takich rekolekcjach wielkie rzeczy zaczynaja sie dopiero po pierwszym dniu postu. I nie mylilem sie i tym razem. W piatek wieczorem, 4 czerwca 2010, byl czas na modlitwe uzdrowienia dla kandydatow do wylania Ducha Sw. Siedem grup w roznych miejscach stacji misyjnej w Mahavoky trwalo na modlitwie wstawienniczej.
Zas ja spowiadalem w Kosciele, gdzie byl wystawiony Najswietszy Sakrament. Wyspowiadana osoba byla od razu doprowadzana do odpowiedniej grupy na modlitwe. W Kosciele pozostalo ponad 300 osob, w tym kilkadziesiat tzw. « zoky czyli starsi» ktorzy juz przeszli chrzest w Duchu. Ale ci « starsi » to wlasciwie jeszcze « mlodsi », bo bez wiekszego doswiadczenia. I ten fakt wykorzystal nasz odwieczny « przeciwnik », po prostu Zly. Nastapila tzw. lancuchowa reakcja wpadania w trans opetania. W ciagu kilku minut okolo 40 osob jedna po drugiej zaczela wrzeszczec, trzasc sie, omdlewac itp. Moi « zoky » co byli w kosciele nie dawali sobie rady i jeszcze sie bali stanac do otwartej walki z duchami ciemnosci.
Przerwalem spowiedz, bo na kosciele zrobil sie cyrk jakich malo. Wszystkie osoby kazalem przyniesc ( doslownie przyniesc ) przed Najswietszy Sakrament. W koncu to Pan Jezus jest tu wazny i on kontroluje sytuacje. Moje swiatobliwe babcie donosily mi wode swiecona wiadrami, doslownie. Wezwania Ducha Sw., Rozaniec, modlitwy egzorcyzmujace itp.-trwalo to okolo pol godziny. Powoli TEN, ktory JEST…uciszyl burze…Zawsze mnie buduja tego rodzaju spontaniczne choc gwaltowne reakcje, bowiem sa one wyrazem uzdrowienia i uwalniania dokonujacego sie spontanicznie przed Najswietszym Sakramentem. To potwierdza fakt ,ze Jezus jest Panem.
W ostatni dzien, tj. w sobote 5 czerwca to dzien modlitwy o wylanie Ducha Swietego. To swieto laski Ducha Swietego, mocno w to zawsze wierzymy, ze ludzie przezyja swoje osobiste Zielone Swieta. Znowu dzielimy sie na 7 grup omadlajacych i wstawiajacych sie o Dar Ducha Swietego. Musze przyznac, ze rekolekcje charyzmatyczne lepiej mi wychodza z ludzmi z buszu, prostymi i biednymi, ktorzy autentycznie czekaja na przyjscie Ducha Swietego i wierza w to, ze sie spelni. Inaczej sprawy maja sie z ludzmi z miasta, na przyklad ze stolicy Antananarivo, gdzie obecnie mieszkam. Niby sporo juz jest grup powiedzmy charyzmatycznych, ale ludzi o mocnych charyzmatach niewiele. Brak otwarcia i prostoty, to chyba powod. Sa tez inne.
W czasie rekolekcji w Mahavokach bylismy swiadkami pojawienia sie autentycznych charyzmatow takich jak na przyklad dar glossolalii. To swiadczy o glebokim nawroceniu i otwartosci tych ludzi. Chwala Duchowi Sw. W sobote w nocy msza swieta na rozeslanie i okazja do swiadectwa o tym czego doswiadczyli w czasie rekolekcji. Na poczatku bardzo niesmialo i niewielu, a pozniej jak nabrali odwagi to musialem powstrzymywac i selekcjonowac swiadectwa najbardziej wymowne. Wzruszylo mnie swiadectwo jednej z dziewczat, jeszcze nie ochrzczonej. Przybyla na rekolekcje z nadzieja na uwolnienie od ducha Tromba (czumba). Byla swiadoma jego obecnosci, cierpiala od lat i chciala sie uwolnic od niego, ale nie mogla. W czwartym dniu rekolekcji, po dwoch dniach postu o wodzie nastapilo spontaniczne uwolnienie dziewczyny pod wplywem modlitwy we wielkiej wspolnocie Odnowy. Takich swiadectw bylo wiecej. Ujrzelismy na wlasne oczy jak prawdziwe sa slowa Ewangelii i jak autentycznie spelniaja sie posrod naszych dni.
Nowoscia jaka zastosowalem w czasie tych rekolekcji podczas wielkiej wspolnej modlitwy to tzw. « modlitwa w stylu poboznych Zydow ». Polega ona na tym, ze kazdy modli sie na glos nie zwracajac uwagi na sasiada. Wyglada to jak wielki sakralny halas, ale bardzo otwiera i przyucza do osobistej modlitwy. Wielu po raz pierwszy w zyciu odwazylo sie skierowac do Boga modlitwe we wlasnych slowach !! To osobiste zwrocenie sie do Boga najbardziej uzdrawia. Wiem, ze prosty lud potrzebuje kierownictwa, stad osobiscie ostatnio udzielam sie jak tylko moge spelniajac posluge wedrownego misyjnego rekolekcjonisty.
W niedziele 6 czerwca mielismy piekna okazje, aby dac swiadectwo wiary w Jezusa Eucharystycznego. Procesja Bozego Ciala posrod wioski, posrod poganskich gapiow, posrod tradycyjnych chat czy strzech malgaskich. Krzyczalem na calego gardlo w kazaniu, ze « ten kto wierzy,ma zycie wieczne… ». W koncu nie czesto zdarza sie okazja, aby wykrzyczec Kerygme na placu publicznym, posrod straganow i przechodnich gapiow. Jestem w moim zywiole, bo czuja ten lud i znam jego strachy i tesknoty, chocby niewypowiedziane. A ze Ojciec Siby ochrypl i stracil glos wiec musialem go « zastapic »…



O. Zdzislaw GRAD, svd - misjonarz z Madagaskaru Antananarivo, 24.06.10 |