|
Mija ponad 3 miesiace od mojego powrotu z Polski. Jak to mowie moim znajomym Malgaszom-« juz na nowo stalem sie Malgaszem oswoiwszy sie znow z rzeczywistoscia misyjna tutaj ». To normalna kolej rzeczy, ze misjonarz ciagle musi sie przestawiac z jednego swiata w drugi bedac czlowiekiem « dwoch kultur ». Po raz kolejny przywiozlem z Polski mile wspomnienie o Was wszystkich Przyjaciolach i Dobrodziejach misji wogole i w szczegolnosci moich.
Zeszlo mi szybko te ponad 3 miesiace nie dawszy zadnego znaku zycia. Pewne funkcje zobowiazuja. Wrociwszy na Czerwona Wyspe od zaraz musialem stawic czola problemom naroslym podczas mojej nieobecnosci oraz na nowo odpowiedziec na prosby rekolekcji, spotkan czy roznych celebracji.
Glownym zajeciem stalo sie rozpoczecie prac zwiazanych z budowa nowego Kosciola. Plany sie nieco zmienily. Nosilem sie z zamiarem budowy tymczasowej Kaplicy dla ulatwienia oficjalnego otwarcia parafii Slowa Bozego, ale wiele glosow zachecalo mnie, abym jednak zaczal prace budowlane zwiazane juz z wlasciwa konstrukcja Kosciola. I tak sie stalo.
Od dwoch miesiecy trwaja prace przygotowawcze pod przyszla konstrukcje Kosciola. Poniewaz budynek Kosciola ma stanac na niewysokiej gorce, stad wpierw trzeba otoczyc to wzniesienie poteznym murem zabezpieczajacym z dwoch stron. Mur z dwoch stron terenu,o szerokosci 1 metra z blokow kamiennych, a o wysokosci 7 metrow. To realia budowy i bezpieczenstwa w naszym tropikalnym klimacie, aby w przyszlosci budynek po prostu nie zjechal z gorki…
Moj pierwszy projekt wskazywal na budowe Kosciola w formie trojkata. Jednak w miare postepu prac przy wyrownywaniu terenu widze, ze lepiej wykorzysta sie teren jesli Kosciol bedzie w formie szesciokata. Ofiary, ktore zlozyliscie podczas mojego pobytu w Ojczyznie starcza na jedna osma pokrycia wszystkich kosztow.
Stad wiem, ze musze uzbroic sie w cierpliwosc i moja prosbe rozlozyc na dluzszy czas, tak aby pozyskac okolo 200 tys. USD. Taka jest prawda i takie ceny na Madagaskarze. Dlatego nadal ponawiam moja prosbe o pomoc i Wasze zrozumienie, abym dzielo dopiero co rozpoczete doprowadzil do konca. Bog zaplac za kazdy gest ofiarnosci.
W tych dniach Madagaskar przezywa swoja tragedie zwiazana z przejsciem cyklonu « Hubert ». Takiej masy wod jaka przyniosl ten cyklon nie pamietaja ludzie od 40 lat. Szczegolnie dotkniety zostal region gdzie pracujemy my Werbisci. Chodzi znowu o diecezje Mananjary i region kanalu Pangalana na wschodnim wybrzezu Czerwonej Wyspy. Sam sie zdziwilem rozmiarem tej powodzi. W 1994 roku widzialem cyklon « Geralda », ktory spowodowal podniesienie sie wod w rzece o 9 metrow.
Okazuje sie ze obecny pobil wszelkie rekordy. Doszlo nawet do ofiar smiertelnych. W sumie okolo 85 osob. Ulewne deszcze i wielka wichura o predkosci 160 km/h sprawily, ze wiekszosc drzew bananowych jest zniszczonych. Co wiej owoce drzew chlebowych tez zniszczone. Konsekwencja tego na pewno bedzie glod. Jakby bylo za malo, to region ten w ostatnich tygodniach jest dotkniety przez epidemie groznej i dziwnej malarii, ktora powoduje kompletne oslabienie i paralizuje ruchy. Bez lekow nie ma wyzdrowienia. Rzad cos probuje robic, ale to kropla w morzu.
Polecam Waszym modlitwom Madagaskar, bowiem na scenie politycznej dobrze tez nie jest. Od ponad roku sytuacja polityczna jest bardzo skomplikowana. Po przewrocie politycznym mimo wielu prob posredniczenia w negocjacjach miedzy 4 ugrupowaniami nie moze dojsc do kompromisu. Tymczasowy Rzad, z ktorym osobiscie sympatyzuje niestety nie jest uznawany ani przez Unie Afrykanska ani przez inne liczace sie w swiecie panstwa i jest bojkotowany doprowadzajac do izolacji politycznej i ekonomicznej Madagaskaru. Po prostu czarne chmury nad Czerwona Wyspa. Tylko ludzi szkoda, bo bieda rosnie z dnia na dzien, a ludzie szukaja pomocy u nas misjonarzy. A my co mamy zrobic ?
U mnie osobiscie te ostatnie dni tez nieciekawe bo pod znakiem choroby. Cale Tridum Paschalne wlacznie ze Swietami spedzilem w szpitalu na nowo powalony malaria. Do tej powracajacej co jakis czas choroby idzie sie przyzwyczaic, szkoda tylko ze niezle wymeczy i oslabi na kilka ladnych dni. Zatem bedac w szpitalu mialem czas na rozmyslanie o glebszym wymiarze misji niz tylko budowanie. Osobiscie nie daje sie zepchnac do roli misjonarza jedynie budowniczego.
Wlasnie w tych dniach 27-29 marca 2010 w stolicy przewodzilem spotkaniu krajowemu Odnowy w Duchu Swietym na Madagaskarze. Bardzo udane spotkanie. Z roznych zakatkow Czerwonej Wyspy przybylo okolo 200 reprezentantow pokonujac po wiecej niz tysiac kilometrow. Bylo to spotkanie formacyjne liderow.
Ostatnio posypalo sie sporo krytyki na grupy Odnowy w zwiazku z pewnymi naduzyciami niektorych grup albo osob przypisujacych sie do Odnowy charyzmatycznej. Znowu musialem nadstawiac glowe i bronic Odnowy przed Biskupami, bo nie ma kto. Nadal malo ksiezy angazuje sie w ten ruch, a szkoda ze przegapiaja wielka szanse dla Kosciola dzisiaj. Zatem w czasie naszego spotkania musialem ostro napominac i naprostowywac, aby ruch mial szanse przezyc na Cerwonej Wyspie…
Drodzy Przyjaciele i Dobrodzieje Misji, serdecznie wszystkich pozdrawiam. Pragne wszystkim na nowo z serca podziekowac za dfary modlitw i ofiar. Dziekuje za ofiary materialne wspierajace moja misje, budowe Kosciola czy moje dziela apostolskie na Madagaskarze takie jak apostolstwo krolow, apostolstwo grup charyzmatycznych, apostolstwo misyjnej adopcji serca, tworzenie nowej parafii czy dziel charytatywnych.
Trwamy w okresie celebracji tajemnic paschalnych, ktore wzywaja do przejscia albo do wyjscia z tego co juz zdobyte w kierunku nowych ziem obiecanych. Pascha to przejscie.
Zycze kazdemu z Was, aby z pomoca Chrystusa Zmartwychwstalego zdobywal sie nieustannie na nowe wyjscia i nowe zmartwychwstania w kierunku nowego zycia obiecanego przez Zmartwychwstalego. W nim nasze zycie ,radosc i spelnienie. Szczesc Boze. Ks. Zdzislaw Grad, svd-Madagaskar-Wielkanoc 2010 
 |