Advertisement
lip 23 2009
Jubileusz w Morondava PDF Drukuj Email
Dodał: Krzysztof Laskowski   
23.07.2009.

 Dnia 27 kwietnia 2009, po zaledwie trzech dniach od zakonczenia rekolekcji w stolicy, w dzielnicy Iavoloha, o czym juz pisalem- udalismy sie az na zachodnie Wybrzeze Madagaskaru, do regionu miasta Morondava, aby przeprowadzic kolejne, juz piate od stycznia rekolekcje charyzmatyczne.

 Bylem wyjatkowo zmeczony, ale nie mialem serca odmowic grupie z Morondava. Praktycznie nigdy nie mieli rekolekcji z mocnym uderzeniem i nie dziwilo mnie, ze brak u nich wiekszego rozwoju i charyzmatow. To zatroskanie o ich rozwoj przewazylo i mimo ekstremalnego braku czasu zdecydowalem sie na wyjazd. To wyprawa na ponad 800 km i to taxi brousse. Ruszylismy w skladzie tradycyjnym, sprawdzonym od dluzszego czasu, w liczbie 8 osob jako ekipa prowadzaca.

 Wyjechalismy po poludniu i przybylismy okolo 8 rano nastepnego dnia. Przez noc posrod stepow i gorskich wzniesien, aby w koncu zjechac na nizinne Wybrzeze. Tutaj oczywiscie goraco nas przywitalo i szybko sciagalismy z nas wszelkie swetry i kurtki nalozone w Antananarivo, na wyzynie, gdzie juz zaczela sie malgaska zima…bez sniegu. Na trasie, okolo 23.00 maly postoj we wiosce zagubionej w stepie, na koncu swiata, aby cos przekasic. Czyli tradycyjna buszowa restauracja. Nie radze swiezo przybylym turystom, bo moga nie dobiegnac do cichego miejsca… Natomiast w moim przypadku juz mnie nic nie dziwi i uodpornilem sie.

 Zatem wybieram najbezpieczniejsze danie tj. kurczak w rosole na goraco. I zdziwicie sie, ale pyszny. Nasze chudziutkie malgaskie kurczaczki bija na leb na szyje wyzarte kurczaki z Europy, ktorych smak przypomina… piasek… ! W taxi brousse na 14 osob jestem jedynem bialym, ale znak krzyza na piersi jest zwykle rozpoznawalny i slowo « mompera » tj. misjonarz otwiera szybko serca przypadkowo spotkanych osob. Moj polzartobliwy styl nawiazywania rozmow ze spotkanymi ludzmi zwykle sprawdza sie i szybko dochodzi do bardzo milych spotkan.

 Poznym rankiem dojezdzamy w koncu do Mahabo, miasteczko polozone okolo 45 km od Morondava. Ta miesjcowosc jest docelowa naszej wyprawy. Na pierwszy rzut oka nie widac tlumow przybylych na rekolekcje…Dopiero wieczorem przybedzie blisko 30 uczestnikow. Nie szkodzi, jestesmy na poczatku drogi. Mala trzodka, ale oddana Duchowi Swietemu moze czynic cuda i przemienic sie w liczebna owczarnie, czego przyklad mielismy wiele razy. Zatem do dziela. Zaczynamy wieczorem hymnem do Ducha Swietego, eucharystia i spowiedzia ogolna. Po czym zasluzony odpoczynek po niekonczacej sie podrozy.

 W Mahabo jest duzy kosciol, proboszcz to Hindus, jeszcze nie wrocil z wakacji, zatem odprawiam dwie msze dziennie, jedna w parafii, a druga z grupa rekolekcyjna wieczorem. Swego czasu marzylem, aby moc byc zaangazowanym w pierwsza ewangelizacje na zachodnim Wybrzezu, gdzie tak bardzo kosciol jest jeszcze slaby. W tych diecezjach na zachodzie procentowo liczba chrzescijan nie przekracza 2-5. Zatem wyzwanie jest ogromne. Powiedzialbym, iz na na wschodzie, gdzie znajduje sie diecezja Mananjary widac pewien postep, natomiast tutaj bardzo bardzo wolno.

 Osobiscie mam na to odpowiedz, moze nie przez wszystkich dostrzegana. To brak kerygmy w ewangelizacji. Czesto przechodzi sie od razu do katechizacji, a ludzie jeszcze nie dostrzegli, nie przezyli choc troche skutecznosci i mocy wiary. Stad ich wejscie do wspolnoty wierzacych jest powierzchowne. Zauwazylem, ze wlasnie wybrzeze zachodnie jest bardzo trudne, gdyz tutaj plemie np. Sakalava jest bardzo przywiazane do swoich tradycji i rytow magicznych. Bez gloszenie Ewangeli w mocy i ze znakami wiary, Kosciol ma niewielkie szanse na postep. Powtarzam, malgasz potrzebuje znaku wiary, znaku naocznego. Owszem dzialalnosc Kosciola misyjnego w dziedzinie zdrowia, postepu technicznego, edukacji itd. jest dobra i potrzebna bowiem wyraza ducha Ewangelii. W koncu czlowiek jest droga Kosciola…

 A jednak sercem ewangelizacji jest ukazanie mocy wiary, doprowadzenie do Boga zywego tu i teraz ! Stad wzgledem tego piorytetu nalezy ustawiac wszelkie metody ewangelizacji jesli chce sie byc skutecznym. Jak powiadam, nie bylo mi dane zamieszkac na stale na zachodnim wybrzezu, ale przynajmniej mam szanse do jego ewangelizowania posrednio przygotowujac swieckich misjonarzy czyli liderow grup charyzmatycznych.

 Na trzeci dzien naszych rekolekcji przybyl niespodziewanie z wizyta sam Biskup z Morondava. To Biskup ze Zgromadzenienia Ksiezy Saletynow i amerykanin. To na Jego zaproszenie znalezlismy sie tutaj. Krotkie, ale mile spotkanie. Zbudowala mnie Jego otwartosc i spojrzenie na Odnowe Charyzmatyczna, w ktorej on osobiscie widzi szanse dla swojej diecezji. Nie czesto na Madagaskarze spotyka sie Biskupa o takim mysleniu. Jego przybycie bylo dla mnie znakiem Bozego Blogoslawienstwa bowiem w tym dniu mialem swoj maly Jubileusz…XX lecie swiecen kaplanskich.

 30 kwietnia 1989 w Pienieznie wraz z 18 kolegami bylem wyswiecony na kaplana i w tym dniu z rak Arcybiskupa Damiana Zimonia otrzymalem rowniez krzyz misyjny. W tym tez dniu Ojciec Swiety Jan Pawel II akurat byl z wizyta na Madagaskarze i w owym dniu wynosil na oltarze krolowa malgaska Bl. Victorie Rasoamanarivo. Ten zbieg dat byl mi wowczas proroczym. Dzisiaj na ziemi misyjnej i w otoczeniu moich najblizszych wspolpracownikow mialem okazje podziekowac Bogu za te nieogarniona do konca laske i wybranie.

 I dzialo sie to podczas rekolekcji charyzmatycznych…Z tej okazji zawiesilem normalny przebieg rekolekcji i mimo przewidywanego postu postanowilismy troche poswietowac…Kazalem kupic odpowiednia liczbe kurczakow i oranzady, a niespodzianka dla mnie byl przygotowany przez grupe tort. I to z moim misyjnym wezwaniem-« Jak piekne stopy tych, ktorzy zwiastuja Dobra Nowine  Rz 10,15 ».

 Dzieki dobremu posilkowi jezyki sie szybko otwarly i zaczely sie spiewy i tradycyjne tance malgaskie. Nie moglem sie oprzec, a nawet wypadalo. Dla uhonorowania mnie nawet najstarsi uczestnicy rekolekcji wystapili ze swoimi piesniami czy ludowa poezja. Bylem wzruszony. Tak sie swietuje po malgasku, kazdy cos zaspiewa i zatanczy, wyglosi tradycyjne przemowienie kabary. W prezencie otrzymalem « lamba » czyli kolorowe plotno sluzace do przepasania sie. Dobrego humoru nam nie brakowalo, poznym popoludniem wrocilismy do normalnego rytmu modlitewnego.

 Przebieg rekolekcji juz znacie, Pan Bog jest cudowny w swoich zrzadzeniach i kazdemu przygotowuje duchowe podarki, czyli autentyczne doswiadczenie Jego milosci i mocy. Na zakonczenie rekolekcji pomagam zorganizowac formalnie funkcjonowanie poszczegolnych grup mianujac nowych liderow w poszczegolnych grupach i na poziomie diecezji. Maja szanse dobrze wystartowac w sluzbie blizniemu i Kosciolowi. Ich sluzba omadlania ludzi jest tak bardzo w tym regionie konieczna, bowiem sprawa czarow, magii, spirytyzmu jest jak najbardziej na porzadku dziennym.

 Ostatniego dnia juz wieczorem udajemy sie tuz nad Kanal Mozambicki, czyli do miasta Morondava. 45 km po dziurawym asfalcie..To taka mala wycieczka dla odprezenia sie. Jechalismy zbyt dlugo, aby nie zobaczyc samego miasta. Tak zawsze robie, po tygodniowym duchowym wysilku mala wycieczka dla mnie i mojej ekipy. Zwiedzamy Katedre, Seminarium oraz udajemy sie nad brzeg morza. Na plazy widac slady cyklonu, ktory niedawno zrujnowal wiele miejsc na Madagaskarze. Tutaj tez. Samo miasto nie wyglada ciekawie.

 Mimo, iz polozenie ma idealne dla stania sie osrodkiem turystycznym ( po czesci nim juz jest) to jednak brak estetyki, brak asfaltu w calym miescie, brudno itd. Nie przyciaga.  W kaplicy seminaryjnej odprawiamy niedzielna eucharystie, tutaj czeka na nas mala grupka ludzi proszac o modlitwe. Ostatnie blogoslawienstwo dla naszych przyjaciol i w droge powrotna.

 Ale czeka nas jeszcze mala niespodzianka. Umowilismy sie z szoferem taxi brousse na 16.00 i mial przybyc zgodnie z ustaleniem. Oczywiscie dalismy sie nabrac placac zaliczke, nie przybyl samochod zgodnie z umowa, a wielki autobus i miejsca niewygodne. Czlowiek sie uczy cale zycie, aby byc przezornym. Nie majac wyjscia jedziemy. To znowu nas przekonuje, ze w kazdej naszej duchowej wyprawie jest jakas ukryta ofiara. Nie ma zbawienia bez krzyza.

O. Zdzislaw Grad,SVD - misjonarz z Madagaskaru,  23 VII 2009

 
Aktualności przez kanał RSS
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Polecam...

Dzisiaj jest...
8 Lutego 2012
Środa
Imieniny obchodzą:
Gniewomir, Gniewosz,
Honorat, Jan,
Ksenofont, Lucjusz,
Paweł, Piotr,
Salomon, Sebastian,
Żaklina
Do końca roku zostało 328 dni.