|
Tak z pewnoscia mozna by nazwac moje wedrowanie po Czerwonej Wyspie poczawszy od polowy marca do polowy maja. Pierwszy raz w zyciu bylo mi dane tutaj na Madagaskarze przemieszczac sie w takim tempie po czterech krancach wyspy. Jak zwykle nie byla to ciekawosc turystyczna, choc lubie poznawac nowe zakatki, ale kolejne wyprawy na podboj dusz.
Majac na uwadze moj urlop w Polsce zmuszony bylem do skomulowania wielu dat rekolekcji i sesji formacyjnych poswieconych glownie tworzeniu i rozwijaniu grup modlitewnych. Rok 2008 do maja 2009 to z pewnoscia wyjatkowy czas podczas ktorego moglem poswiecic sie grupom charyzmatycznym. Nie jestem jeszcze az tak uwiazany nowymi obowiazkami w tworzacej sie naszej nowej Parafii Slowa Bozego w stolicy Antananarivo-Ambatobe i moglem zaangazowac sie w innej dziedzinie, ktora nie ukrywam jest moja pasja.
Jako Komitet krajowy Odnowy w Duchu Swietym na Madagaskarze mielismy wiele programow formacyjnych poczawszy od stycznia do marca, ale jak juz wiecie z poprzednich artykulow mielismy nie lada zamieszanie na Madagaskarze, az do przelewu krwi wlacznie. O tym wszystkim zdawalem szeroka relacje na ramach Radia Watykanskiego. Na tej stronie tez mozna o tym doczytac. Bez wzgledu na zamieszki, ktore mialy miejsce glownie w Antananarivo, to w polowie marca udalem sie znowu do miasta Ambatodrazaka, polozonego 300 km na polnoc od stolicy. Jak wiecie to nasza nowa misja gdzie pracuje od roku rowniez polak, O. Kolodynski Krzysztof, SVD. Pojechalem tam, aby przeprowadzic krotka sesje formacyjna na temat radia, a rownoczesnie rzucic okiem na wzrastajace w liczbe grupy Odnowy w tej diecezji.
To w sierpniu 2006 po raz pierwszy mialem okazje tu przybyc, aby wspolnie swietowac 25 lecie istnienia grupy w tej diecezji. Polaczone to bylo wowczas z rekolekcjami. Nie bylo zbyt wielu uczestnikow w owym czasie, okolo 35. Ale po dwoch latach ziarno laski zakielkowalo i obecnie jest okolo 300 osob w calej diecezji, ktore zyja bardziej duchowoscia charyzmatyczna. Tym razem bylem troche roztargniony, gdyz dwie sprawy jednoczesnie trzeba bylo ciagnac, stad powierzylem poczatek skupienia mojej stalej ekipie. Wzialem ze soba znowu 5 osob z Antananarivo. Grupa w Ambatodrazaka goraco nas oczekiwala. Zaraz po przyjezdzie wielu wyszlo na powitanie nas. W piatek i sobote musialem byc w radiu, a ekipa prowadzila z nimi modlitwe i nauczanie. I jak zwykle Duch Swiety potrafi nas zaskakiwac. Bylismy tego swiadkami w sobote po poludniu, kiedy to na modlitwie i z prosba o modlitwe zebralo sie okolo 300 osob.
Raz jeszcze potwierdzilo sie, ze Bog dziala proporcjonalnie do naszej wiary i pragnienia. W czasie modlitwy, po krotkim wezwaniu Ducha Swietego kilkadziesiat osob doswiadczylo spontanicznego uwolnienia czy uzdrowienia. Nie codziennie widzi sie taki « spektakl », kiedy to kilkadziesiat osob pod wplywem laski uwalnia sie ze skutkow magii, czarow i innych rytow magiczych. Przerazliwe krzyki, wymioty, konwulsje tych kilkudziesieciu osob moglyby przyprawic o strach i zawrot glowy… Na szczescie jestesmy z tym juz oswojeni, zatem spokojna wiara i zaufanie w moc Ducha Swietego dodaje nam odwagi. Oto zywy Pan przechodzi posrod swego ludu…nie przechodzi obojetnie…zbawia i wybawia…
W niedziele po poludniu dolaczylem do grupy przejmujac bezposrednio prowadzenie rekolekcji. Podziwialem zapal uczestnikow, a szczegolnie dzialanie laski Bozej w tej diecezji, ktora pomnozyla sie 10-krotnie w ciagu dwoch lat. Nie ukrywam, iz prowadzenie grup charyzmatycznych nie jest latwe. Samemu trzeba byc zaangazowanym duchowo i czuwac. Zgodnie z logika zycia duchowego na miare wzrostu pojawiaja sie nowe niebezpieczenstwa, bardziej subtelne i trudne we wlasciwym rozpoznaniu. Przyklad grup z tej diecezji, ze pojawily sie pewne praktyki poboznosciowe w opozycji do tradycji kosciola…
Musialem szybko reagowac i ucinac « leb » pokusie pychy i samowystarczalnosci duchowej… Na szczescie moim owieczkom nie brakuje dobrej woli, a jedynie brakuje im wlasciwego kierownictwa duchowego na miejscu, stad czasem niebezpieczenstwo bezdroza. Raz jeszcze potwierdza sie fakt, ze kaplani nie moga przejsc obojetnie obok nowo tworzacych sie ruchow religijnych. Jesli zlekcewaza, to wiele osob pojdzie na bezdroza duchowe.
Wspolna modlitwa i post kilkudniowy ozywily na nowo grupy w Ambatodrazaka. Z nasza pomoca wybralismy nowych liderow na poziomie konkretnych parafii i diecezji, aby mogli harmonijnie rozwijac sie. Nasza wyprawa byla krotka w czasie, ale intensywna w laske. Co moglismy tosmy uczynili, a reszta zawierzylismy Duchowi Swietemu. 12 marca wrocilismy do stolicy, jak zwykle 9 godzin kolatania sie taxi brousse po dolach ciagnacych sie 150 km.
Moja metoda skutkuje, zabieram ze soba za kazdym razem dwie lub trzy osoby nowe i wlaczam je w prace ekipy. Osoby takie w mojej obecnosci nabieraja nowego doswiadczenia, aby w swoich grupach, w roznych diecezjach skuteczniej animowac posluge grup modlitewnej. Nie ukrywam, ze wiaze sie to z wielkimi wydatkami, ale nie patrze na « straty finansowe » a licze korzysci duchowe…
O. Zdzislaw Grad, SVD-misjonarz z Madagaskaru |