Aktualności arrow Dziennik Misyjny arrow Ampanjaka Amboanato              
Advertisement
maj 22 2008
Ampanjaka Amboanato PDF Drukuj Email
Dodał: Krzysztof Laskowski   
22.05.2008.

Krolowie z Amboanato

 Przygotowywalem sie do tego wydarzenia od blisko juz roku. W czasie tego czasu kilka razy odwiedzilem krolow w ich wiosce, aby zaciesnic wiezy zaufania i bliskosci. Co wiecej miedzy czasie zorganizowalem im kilka innych wydarzen, aby po prostu byc z nimi. Zaskoczyli mnie rok temu kiedy na moje zaproszenie do wziecia udzialu w tzw. rekolekcjach dla krolow spontaniczne odpowiedzieli prawie wszyscy i przybyli….To wowczas ktorys z nich mial powiedziec : « Pojedziemy, bo Ojciec Zdzislaw nas nie oszuka !!! ». To wielka rzecz takie stwierdzenie z ust krolow poganskich. Ufali mi jako czlowiekowi i pozwolili sie prowadzic. Mowiac prawde wzruszylo mnie gleboko to ich wyznanie…jest nad czym myslec…

Cos w nich drgnelo, mimo ze ich wioska od ponad 15 lat nie byla mi latwa do ewangelizacji i co jakis czas to problem, to konflikt z katechista itd. Stad nie bardzo dowierzywalem ich « dobrej woli ». Ale Duch Swiety czyni swoje i ponad ludzkimi uprzedzeniami. To wlasnie w czasie ich pierwszych rekolekcji padlo pytanie : « No, ale dlaczego mamy wierzyc Chrystusowi ? » Wlasnie. Dlaczego ? Pytanie do bolu szczere i z glebi ich niepokoju, aby nie sciagnac na siebie gniewu przodkow.

Nadszedl w koncu oczekiwany czas, kilka razy zmienialismy daty, bowiem ja juz nie jestem w Mananjary, na poludniu, ale w stolicy. Z racji moich obowiazkow w radzie regionu SVD i innych dziel misyjnych wracam co jakis czas na kilka dni do milych mi zakatkow. Oczekujac na te uroczystosc krolewska co jakis czas przypominalem katechiscie, aby nie ustawali w odprawianiu nowen upraszajac skuteczna laska wiary i dobrej woli dla naszych krolow. Zbyt czesto bylo mi doswiadczyc jak moje planowanie bez wielkiej modlitwy nie dochodzilo do skutku.

Przygotowujac krolow z Amboanato miedzy czasie sasiedzi tez sie zwiedzili, ze swieci sie wielka « impreza wiary », dlatego napisali mi list, iz boli ich to, ze Ojciec misjonarz zapomnial o nich i nie zaprosil na spotkanie « formacyjne dla krolow ». Masz ci los ! A skad mialem wiedziec, ze Duch Swiety na serio wzial sie za krolow z wioski Faravato ( czyli « Ostatni kamien » ). Odpisalem dyplomatycznie, ze sie ciesze, ze tez pragna podjac ryzyko wiary z misjonarzem i ze na pewno pomoge im stac sie krolami chrzescijanskimi. Zatem przypadlo mi w miare w krotkim czasie przygotowac dwie wioski do wyswiecenia  ich krolow. Musialem sie spieszyc, aby znalezc fundusze na 3 woly i na 22 stroje krolewskie z laskami….Miedzy czasie poslalem do nich raz jeszcze specjalnego katechiste, aby ich duchowo przygotowal i aby sie upewnic czy rzeczywiscie trwaja w podjetej decyzji.

 W krotkim czasie musialem obstawic kilka wydarzen. Dobrze, ze Ojciec Pawel Galla, svd , aktualny proboszcz Pangalany gorliwie mnie wspiera w tym dziele inkulturacji. To na jego aktualnym terenie buszuje od czasu do czasu. Ustalismy date okolo 30 kwietnia, ktora zbiegala sie z rocznica moich swiecen kaplanskich. 25 kwietnia wraz z O. Krzyskiem Kolodynskim zjechalismy ze stolicy na poludnie do Mananjary. Wraz z O. Krzyskiem i O. Pawlem tworzymy ekipe do apostolatu wspolczesnymi srodkami przekazu. Chcialem, aby O. Krzysiek Kolodynski uwiecznil ow wielki moment, kiedy blisko 20 krolow poswieci sie Krolowi Chrystusowi. W koncu nie zdarza sie na codzien taka liczba, a wydarzenie jest na miare calego Madagaskaru.

Po poludniu 28 kwietnia 2008 pojechalem w busz, do wioski Faravato, gdzie 4 krolow bylo gotowych do przyjecia blogoslawienstwa i wstrzymac sie od tradycyjnych ofiar z wolu. Grupa chrzescijan czekala na mnie we wiosce Amboanato, aby stamtad towarzyszyc mi do Faravato. Jednak w Amboanato atmosfera zbizajacego sie swieta juz wrzala. Setki dzieci jak mnie tylko zobaczyly na brzegu Kanalu Pangalana nie tyle ze spiewaly, ale wrecz krzyczaly z radosci na cale gardlo… Musialem zatem zatrzymac sie na kilkanascie minut, weszlismy do kaplicy na krotka modlitwe a pozniej mala kawa i pogawedka z krolami, ktorzy cieszyli sie, ze swieto dojdzie do skutku. Jak zwykle wiele radosci i zartow z takiej okazji, moj wyprobowany styl dla nawiazania serdecznego kontaktu. Po kilkunastu minutach ruszylem w droge okolo 3 kilometry, ale dzieci mnie nie opuscily, z zagluszajacym spiewem szly odprowadzajac mie na drugi brzeg rzeki.

Szedlem zadumany i wzruszony spogladajac na krajobraz bliski mi sercu. Te tereny przebiegalem w szerz i wzdluz lat temu 9. Obecnie tylko z okazji nadzyczajnych moge sobie pozwolic na przyjazd w te tereny. Na mysl przychodzily mi wspomnienia moich pierwszych krokow misyjnych, z wielkim zapalem i nadzieja. Prawda jest wiele rzeczy sie zmienilo, Slowo Boze zadomowilo sie w tych terenach dzieki poswieceniu kolejnych misjonarzy SVD po mnie.

Tradycyjna lodeczka przeprawilismy sie na drugi brzeg, kilometr na pieszo i kolejna grupka chrzescijan, juz z wioski Faravato oczekiwala na mnie ze spiewem na ustach. Scenariusz sie powtarza, modlitwa w kaplicy, blogoslawienstwo i w chatce serdeczne powitania z chrzescijanami ktorych nie widzialem dobrych kilka lat. A przy tym dobra i pachnaca kawa. Mam niewiele czasu, dzisiejszy wieczor-noc do duchowego przygotowania wspolnoty. Wpierw spotkanie z krolami, na  nowo wyjasniam im na czym ma polegac ich rola, jakich zmian maja dokonac w rycie ofiarowania wolu i inne modlitwy. Nasi krolowie to ludzie prosci, czesto nie umiejacy czytac i pisac, zatem nie lada sztuka jest wpoic im nowe idee i formuly modlitw chrzescijanskich. Jeden mlodszy krol, ktory rownoczesnie jest nauczycielem pomaga im. Usiadlem sobie na pniu obok chatki i slysze jak dziesiatki razy powtarzaja te sama formule, ale bezskutecznie…Smieje sie w duchu, ale coz poradzic, to tez forma aby zrozumieli ze wielka rzecz ich czeka, niech sie natrudza troche. Jestem pewien, ze bede musial uzyc pomocnika, ktory bedzie im podpowiadal jutro podczas wypowiadania formul modlitewnych. Oczywiscie liczy sie dobra wola i intencja.

Po nocnym rozancu w czasie ktorego wyspowiadalem cala wioske udaje sie na spoczynek proszac Ducha Swietego o sloneczna pogode, bo bez niej bedzie klapa. Pogoda dopisuje, pod szafirowym niebem i palacym sloncem odbywa sie msza swieta z rytualem « wyswiecenia krolow » chrzescijanskich. Jest ich 3 glownych i jeden pomocniczy. Atmosfera radosci i uniesienia towarzyszy naszej celebracji. Jednak mysla jestem juz w Amboanato, gdzie za chwile mam sie udac. Tam szykuje sie jeszcze wieksza uroczystosc. Po wspolnym posilku z krolami i starszyzna wioski, wracam po poludniu do Amboanatu.

Moi towarzysze drogi nieco zostali z tylu, ide sam kilkaset krokow przed nimi. Droga wiedzie przez step urozmaicony gorkami. Z odleglosci okolo kilometra dzieci z Amboanato dostrzegly mnie i zauwazam ze juz sie ruszaja radosnie i zaczynaja spiewac. Jeszcze nie slysze ale widze. W tym dniu z okazji swieta krolewskiego nie ma nauki w szkole, stad wszystkie dzieci, kilkaset wyszly mi na przeciw, aby uroczyscie wprowadzic mnie do wioski oczekujacej wielkiego wydarzenia. Zauwazam, ze autentycznie duch uniesienia i radosci udzielil sie calej wiosce. Oczywiscie, ze nie bez przypadku. Jest juz pozne popoludnie, dogladam czy wszystko jest przygotowane. Pytam czy obiecany wol przez znajomego z Ambohitsara juz doszedl. Tak ! Ojcze ! Ale chudy jak szkapa…Od razu osobiscie ide go ogladnac. No oczywiscie wyszedlem jak Zablocki na mydle…Za sume pieniedzy jaka dalem dwa takie byki bym kupil. Nie mam wyjscia z wioski dobieramy drugiego byka, aby bylo godnie. Jako misjonarz ciagle sie ucze ludzi i ich mentalnosci….

We wiosce otrzymuje chatke w miare ladna, ale sa w niej czerwone niespodzianki tzn. pluskwy. Musze zrezygnowac z « ladnych poduszek » aby spokojnie zasnac. Nie ustrzeglem sie od niemilych gosci do konca. Niektore nieswiadomie zabralem az do Mananjary ukryte w mostikierze…Te kilka dni bezposredniego pobytu w buszu na nowo uswiadamiaja mi, iz co innego jest byc pasterzem w miescie, a co innego misjonarzem frontowym. Dwa rozne charyzmaty i sposoby ewangelizacji.

Nadchodzi oczekiwany poranek. Z Mananjary dojezdza na te uroczystosc O. Pawel Galla, obecny proboszcz tego regionu i O. Kolodynski, nasz filmowiec. Swiadomie ten wielki moment chcemy utrwalic na tasmie filmowej, bo drugiej takiej okazji moze nie byc. Ojciec Kolodynski zabral ze soba okolo 15 osob z Mananjary, glownie Siostre Francine i grupe charyzmatyczna, ktora dzielnie mi towarzyszy w takich wielkich wydarzeniach. Przygotowuja liturgie, stroje i spiewy. Obecnosc gosci dodaje splendoru. Wioska rowniez ich wita entuzjastycznie. Kolejnymi gosci sa krolowie z okolicznych wiosek, szczegolnie z Tanandava ( plemie Antambahoaka) i z Ampandimana. Posrod nich sa juz ci, ktorzy byli wyswieceni wczesniej. Przyszli, aby dodac odwagi nowym. To rodzaj wspolpracy i solidarnosci.

Okolo 9 rano, w pieknej pogodzie ruszamy procesyjnie z kaplicy do wioski, odwiedzajac kolejno kazda krolewska chate ( Tranobe). Jest tych krolewskich chat az 15. Ubrany w czerwony « krolewski » ornat witam kazdego krola u progu jego chaty, blogoslawie i wlaczam do procesji. I tak kolejno wszystkich uroczyscie wprowadzam na plac koscielny. Msza sie rozpoczyna. Oczywiscie na zewnatrz kaplicy bo jest nas okolo blisko 1000 osob. Usadawiamy sie w cieniu dwoch wielkich drzew ( tafana ) ktore przemyslnie posadzilem lat temu 10. Teraz sluza nam chetnie swoim cieniem. « Rzucilem » goracym slowem Bozym, aby rozpalic serca krolewskie i prostego ludu. W koncu « Oto jest dzien, ktory dal nam Pan…zaiste dal.. ! » Posrod tego ludu nie trudno przeprowadzic kazanie dialogowane, stad co jakis czas pada tradycyjne « Misaotra Mompera » ( tzn. Dzieki Ojcze) na znak akceptacji gloszonego slowa.

 W koncu nadchodzi sam moment « wyswiecenia ». Ustawiamy 14 krolow w dwoch rzedach. Za nimi 4 zastepcow i kolejnych 10 zastepcow, ktorzy w ostatniej chwili zdecydowali sie na wziecie udzialu w uroczystosci jak gdyby niesieni atmosfera swieta. Niestety dla tych 10 nie mam przygotowanych szat krolewskich. Ale nie zaluje im kaplanskiego blogoslawienstwa.

Glowni krolowie, jeden po drugim wypowiadaja podstawowa formule ofiarowania swego zycia i krolowania Jezusowi Chrystusowi. Ciezko im to idzie. Jakaja sie, zacinaja, powtarzaja, myla formule mimo, iz obok nich jest dwoch pomocnikow szepczacych wlasciwe slowa. Doslownie niektorzy drza z przejecia. W koncu dla tych niechrzescijanskich krolow, to ich pierwsza modlitwa skierowana do Chrystusa i pierwszy w zyciu akt ofiarowania sie…wraz ze slubowaniem, iz wstrzymaja sie od skladania tradycyjnych ofiar wolu. Niektorzy poca sie niemalo przy tej modlitwie..ale w koncu dokonalo sie.

Piesnia uroczyscie wzywamy Ducha Swietego, po czym ja i Ojciec Pawel nakladamy rece udzielajac specjalnego blogoslawienstwa. Widze, ze krolowie przezywaja to gleboko. Nastepnie poswiecam stroje krolewskie, w ktore nowych krolow przyoblekaja « Zoky » czyli krolowie juz wyswieceni. Jest troche zamieszania jak to zwykle bywa w gremium prostego ludu, ale nie szkodzi, Chrystus Krol jest posrod nas i sie usmiecha…mam nadzieje. Z kolei poswiecam « satroka » czyli czapki krolewskie. My kaplani nakladamy krolom nowe czapki. Prosty lud usmiecha sie bowiem glowy krolewskie nie zawsze sa dopasowane do rozmiaru czapek. No coz, dopasuja sobie po swojemu pozniej. I moment poswiecenia « tangala » czyli lasek krolewskich. Krolowie otrzymuja nowe laski z zamieszczonym krzyzem u gory, a w gescie poddania oddaja stare, magiczne laski ktorych uzywali do skladania starych ofiar. Nie mala to rzecz i nie na codzien sie zdarza. Stare laski klade na oltarzu, a w przyszlosci w Kosciele w Mahela, ktory jest pod wezwaniem Chrystusa Krola. Laski beda glosic jego chwale i poddanie krolow malgaskich.

Gwozdziem naszej uroczystosci jest jednak nowy sposob skladania ofiary z wolu przez wyswieconych krolow. Dwa byki zwiazane leza u stop drewnianego 4 metrowego krzyza, jako symbol nowej i starej ofiary. Procesyjnie udajemy sie na miejsce ofiary. W nowym rycie krolowie nie ofiaruja, ale blogoslawia woly jako pokarm dla swojego klanu. Forma zewnetrzna prawie ta sama, ale istota zupelnie inna. Krol w imie Trojcy Swietej blogoslawi i prosi o blogoslawienstwo dla swego klanu. Jeden po drugim zblizaja sie i blogoslawia. Slonce nam dopieka, a przed nami jeszcze blogoslawienstwo 15 chat krolewskich. I znowu procesyjnie do kazdego Tranobe. Krol wzywa swoich przodkow, ktorzy juz maja udzial w krolestwie chrystusowym, prosi ich o modlitwe i wstawiennictwo. Przy tym woda swiecona blogoslawi swoja chate i zgromadzona rodzine. Niektore chaty wyraznie wymagaja remontu, zatem swiecimy pierwsze slupy postawione na miejscu nowej chaty. …

Kazdy tranobe ustrojony jest w bananowce i kwiaty. To juz styl chrzescijanski…

W sumie nasza msza jak pontyfikalna, 4 godziny ! Po szmy mamy z godzine wolnego, bowiem ryz i mieso wolow trzeba dogotowac. Grupa przyjaciol z Mananjary wykorzystuje ten czas, aby mnie pozdrowic z okazji mego jubileuszu. Po czym spontanicznie rozpoczynaja sie piesni folklorystyczne dla umilenia atmosfery. Daje sie poniesc temu nastrojowi, wplatam sie w krag tradycyjnych tancow, gdzie bogactwo ruchow indywidualnych  jest dozwolona. Polega to na lekkim przebieraniu stopami, klaskaniu, tupaniu nogami etc. Jest milo. Piesni ze swieta Sambatra sa na fali, ale mieszkancy Amboanato z plemienia Antemoro nie chca sie poddac. Prezentuja swoj repertual tradycyjnych piesni folklorystycznych.

Spoceni i juz na dobre zmeczeni konczymy nasza uroczystosc wspolnym posilkiem, na matach, w kaplicy. Ryz jest podany na lisciach ravinala, lyzek brakuje stad poslugujemy sie liscmi z banana i ravinala. Radzimy sobie niezle. Tym co sie liczy to duch jednosci i radosci.

Ciesze sie, ze wlasnie w rocznice moich swiecen kaplanskich mialem te laske uczestnictwa w takiej uroczystosci. Tym aktem nieformalnym zegnam sie z diecezja Mananjary, aby podjac nowa prace w stolicy organizujac nowa Parafie pod wezwaniem Slowa Bozego. To moja nowa misja i nowe wyzwanie na dzis.

Antananarivo,15 maja 2008

O. Zdzislaw Grad, SVD

Misjonarz z Madagaskaru

 
Aktualności przez kanał RSS
Znajdź mnie na Facebook'u
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Kontakt
Napisz do nas
Dzisiaj jest...
22 Września 2017
Piątek
Imieniny obchodzą:
Joachim, Joachima,
Maurycy, Prosimir,
Tomasz
Do końca roku zostało 101 dni.