Aktualności arrow Moja książka-Motorowką z Jezusem arrow Król chrześcijan              
Advertisement
sie 20 2007
Król chrześcijan PDF Drukuj Email
Dodał: Zdzisław Grad   
20.08.2007.

 

Zacząłem w 1992 roku, we wrzesniu, teren jaki zostal mi powierzony liczyl 120 km długości. Caly region otoczony był woda, bądź to rzekami, bądź jeziorami, bądź Oceanem Indyjskim. Moim srodkiem lokomocji była od początku lodka albo motorowka. Tak wiec sila faktu stałem “misyjnym kapitanem wod”…

Wspominałem wcześniej, iz region mi powierzony musialem ewangelizowac od zera, od znalu krzyza świętego. Na początku miałem do obsługi tylko 7 wiosek, które kiedys lat temu kilkadziesiąt, albo kilkanaście, były odwiedzane przez misjonarzy. Jednak 90% terenu nie było ewangelizowane. To wlasnie mnie przypadlo nawiązywać pierwsze kontakty z krolami wiosek proszac o pozwolenie głoszenia Ewangelii na ich terenie.
Nie sposób było tego uniknąć czy pominąć.

Pamiętam jedno wydarzenie we wiosce Ampandimana. Przybyłem do wioski bez zapowiedzi. Jako ze polozona byla tuz nad brzegiem rzeki, zatrzymałem się spontanicznie i chciałem rozmawiac o mozliwosci zalozenia wspólnoty chrześcijańskiej. Mimo, iż we wiosce było kilka osob ochrzczonych, których jeszcze osobiście nie znalem, to nikt ze mna nie chciał rozmawiac. Bali się…Krol wioski był chwilowo nieobecny. Nikt mnie nie zaprosil do chaty, nikt nie podal kubka kawy.

Czekalem cierpliwie kilka godzin w mojej lodce i zastanawiałem się, zostawic i odejść, czy jednak dac szanse…Czulem się nieproszonym gosciem. Noc coz doświadczyłem troche pokory, ale czekalem dalej na krola. Pragnąłem szczerze i bezinteresownie, aby moc zaczac glosic slowo Boze wlasnie tam.

Moja ciepliwosc zostala nagrodzona. Po rytualnych powitaniach, rytualnym wypiciu kawy, po zapewnieniu krola o szacunku jaki będę miał dla ich tradycji- otrzymałem pozwolenie, aby zaczac zakładać kościół. To wielka rzecz. Po pozytywnym nastawieniu krola, nastroj we wiosce od razu się zmienil, serca ludzi się otwarly, musialem wypic kilka kolejnych kubkow naturalnej kawy…

Moje rytualne przywitania i przyjecia w poszczególnych wioskach powtarzaly się. Do tego stopnia, iż wkrotce już umialem na pamiec tzw. „kabari” czyli uroczysta, rytualna przemowe dziekczynna. Był to gwozdz programu potrafic przemowic do krola i zebranych celem przekonania ich o moich szczerych intencjach. Nie będzie przesada, iż wiele razy czulem się jak Sw.Pawel i dziesiątki razy zaczynałem moja przemowe tak jak Sw. Pawel. Bądź to na placu centralnym wioski, bądź pod palma, bądź bezpośrednio w „tranobe” czyli w domu krola, który jednoczesnie był domem plemienia.

Niekiedy było zabawnym kiedy przemawiałem mówiąc o Chrystusie, a nad glowa wisiały mi czarodziejskie amulety i symbole tradycyjnych wierzen malgaskich.
Zaczynałem jak sw. Pawel podkreślając wartość ich naturalnego odniesienia do Boga, ktore my chrześcijanie bardzo szanujemy i doceniamy, określając to jako „semina Verbi” czyli slady Chrystusa. Ta metoda zdala egzamin. Powoli zacząłem się czuc pewniej w terenie Pangalany pozyskując coraz to nowe wioski. Zacząłem się czuc jak „chrzescijanski krol”, w koncu miałem tych wiosek niemalo.

Pod koniec liczba osiągnęła 70. Bardzo mi zależało na tym, aby podkreślać królewskość Ewangelii i szlacheckość powolania chrześcijańskiego. Te nowa godność krolewska ofiaruje nam Chrystus, Krol wiekow. Niech się Panstwo nie dziwia ich w koncu i ja nabrałem pewnych manier królewskich ciesząc się tak wielka miłością i szacunkiem moich chrześcijan, ktorych doslownie rodzilem do zycia w wierze….dla królestwa Bozego.

No, ale coz to za krol, który nie ma swojego domu? Wlasnie, tego mi brakowalo. W kulturze malgaskiej dom krola czyli „tranobe” jest symbolem jedności rodziny plemiennej. W tym domu klan naradza się, celebruje swoje tradycje, potwierdza swoja identyczność, zanosi swoje modlitwy. Przekładając to na nasza chrzescijanska tradycje, takim miejscem jest po prostu Kościół, dom modlitwy, w którym jednoczymy się z Bogiem, umacniamy jedność pośród wierzacych, wzywamy imienia naszego Boga.

Dopóki nie miałem jakiegos stalego, widzialnego domu modlitwy traktowany byłem jako ktos kto przechodzi. Dla wielu fakt zbudowania kaplicy stal się argumentem, aby przystąpić do wspólnoty chrześcijan. Kaplica jako dom, chata, była symbolem chrześcijan i świadczyła o żywotności wspólnoty. Skoro stac ich było na podstawienie jej, to znaczy ze ich przekonania nie sa płytkie.

Dazylem za wszelka cene, aby wspolnymi silami postawic pierwsza, bardziej trwala kaplice czy kosciolek w sercu mojego dystryktu. Wybrałem wioske Mahela polozona w miejscu, gdzie łączyły sie wody Oceanu, jeziora i rzeki. Zgodnie z historia ta wioska była pierwsza, która przyjęła misjonarza w 1930 roku. Minelo zaledwie rok od czasu kiedy regularnie zacząłem odwiedzac wioski w regionie Pangalany.

18 grudnia 1994 roku cieszyliśmy się nowa kapliczka, długości 12 metrow, dach z blachy, podstawa z betonu. Nawet odszukano stary dzwon. Na błogosławieństwo przyjechal sam Biskup Tabao, zadowolony ze dzieki lasce Bozej, Pangalana odzywa. Nasza mala kapliczka nie pomieściła ludzi, w sumie było obecnych około 1000 osob. Uroczystość poswiecenia połączyliśmy z bierzmowaniem. To było wielkie wydarzenie dla rodzącego się dystryktu.

Sam obrzed poswiecenia kaplicy nawiązywał do królewskiego obrzedu błogosławieństwa „tranobe”, domu plemiennego. Chrześcijanie to nowe plemie.
W rytm malgaskich tańców i piesni obtańczyliśmy radosnie trzy razy nasza kaplice, a biskup również na sposób królewski i malgaski błogosławił: „Jeden, dwa, trzy- Ojciec, Syn i Duch Święty, Trojjedyny Bog, jeden w naturze, jeden w miłości, jeden w istocie…cztery, piec, sześć- niechaj błogosławi swoja pełnią sześciokrotnie swiety, sześciokrotnie doskonały, sześciokrotnie potężny prawdziwy Bog i Zbawca. Przez Chrystusa Pana naszego.” Zauważamy ze to liczba „7” wyraza doskonałość w Pismie Świętym. Inaczej w tradycyjnej kulturze malgaskiej, która ma bezpośrednie związki z kultura arabska i gdzie to liczba szesc wyraza doskonałość i pelnie.

Było to wielkie przezycie także dla mnie. Ja sam, jako nowy misjonarz doswiadczylem swoistego „bierzmowania”. W tym dniu, wieczorem kiedy modliliśmy się z nowo bierzmowanymi nad umierajaca matka katechisty, doswiadczylem nowego daru modlitwy w Duchu Świętym. To był dla mnie znak, iż nadszedł czas, aby odważyć się na wprowadzenie Odnowy w Duchu Świętym jako narzędzia pierwszej ewangelizacji.

Poki co cieszylem się, iż jako swego rodzaju krol chrześcijan nareszcie miałem swój palac, kaplice, dom Bozy, poswiecony Krolowi wiekow Jezusowi Chrystusowi.

O. Zdzislaw, svd

 

 
Aktualności przez kanał RSS
Znajdź mnie na Facebook'u
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Kontakt
Napisz do nas
Dzisiaj jest...
21 Listopada 2017
Wtorek
Imieniny obchodzą:
Albert, Alberta,
Albertyna, Janusz,
Konrad, Konrada,
Maria, Piotr,
Regina, Rena, Rufus,
Twardosław, Wiesław
Do końca roku zostało 41 dni.