Aktualności arrow Moja książka-Motorowką z Jezusem arrow Pierwsze wrażenia misjonarza&              
Advertisement
sie 20 2007
Pierwsze wrażenia misjonarza& PDF Drukuj Email
Dodał: Zdzisław Grad   
20.08.2007.

 

Ani sie obejrzałem, to już blisko miesiąc jak jestem w mojej nowej Ojczyźnie na Czerwonej Wyspie. Od początku chłonę te nową dla mnie rzeczywistość czasami jeszcze nie dowierzając, ze to już to, co było celem moich studiów oraz formacji kapłańsko - misyjnej. Myślę iz dobrze sie stało mając do dyspozycji miesiąc wolnego czasu przed konkretnym systematycznym kursem językowym, który podejmę za trzy tygodnie w Ambostra położonej na Plato tj. w wyżynie biegnącej przez środek Madagaskaru.

Nasz lot z Paryża przez Seszele do Antananariuo był wyjątkowo spokojny i długi. W samolocie przywitała nas atrakcyjna muzyka z filmu “MISJA” co odebrałem jako znak Opatrzności, która od początku prowadzi mnie na misyjne drogi.

W stolicy oczekiwali nas wcześniej przeze mnie powiadomieni współbracia Indonezyjscy, którzy od przeszło roku byli przed nami na Madagaskarze przygotowując pierwszy grunt. Rożnie to przygotowanie im wyszło, ale biorąc pod uwagę rzeczywistosc malgaska można ich usprawiedliwić. Jako zgromadzenie Werbistów zaczynamy cos tworzyć bożego, na tej ziemi która jakie jest spragniona światła i słowa Bożego.

Prace rozpoczynamy w diecezji Mananjary, w której powierzono nam dwa dystrykty (parafie) Vohilawa i Mahawoky oddalone od siebie o cały dzień drogi tj. ok. 120 km !!! Tutaj sa dopiero drogi, prawdziwa “bonanza” .... Jak jedziesz “godom Ci chłopie” uważaj bo guza sobie nabijesz, okulary sobie stłuczesz, a w koleinach konia bys pochował. Ziemia oczywiście jest czerwona, jak pada (a pada 9 miesięcy w roku) to prawdziwa ślizgawka. Po takiej kilkugodzinnej jeździe tylko szukać dobrego lóżka.

Żeby było ciekawiej, kiedy pada, wówczas zamykają przejazdy. Wtedy siedzimy w buszu i czekamy na zbawienne słonce. Wyobrażałem sobie, ze te dwie nasze parafie-placówki to, jakieś male mieściny. Zbudzenie; piękne wioski kryte słomą po 200 - 300 mieszkańców. Ale to metropolie tzw. centra !!! Do tych dwóch naszych centrów należy w sumie ok. 100 kaplic, podrzędnych placówek. Kondycję można sobie wyrobić.

Od początku zostaliśmy rzuceni w realia pracy misyjnej i warunków życia. W naszym centrum, gdzie będę pracował na razie nie ma domu. Robi sie po malgasku, znaczy od roku jeszcze dach niewykonczony i bez murów. Póki co mieszkam z Panem Jezusem za ścianą tj. w zakrystii. Jeszcze nigdy nie byłem taki pobożny !!. Światła oczywiście nie ma, przypomniałem sobie dawne czasy z lat dziecinnych, kiedy to posługiwaliśmy sie świeczkami i lampami naftowymi. Co sie człowiek nauczy, to sie zawsze przyda.
Kiedy w stolicy wysiedliśmy z samolotu przejeżdżając przez “dzielnice” to dech mi zaparło z wrażenia widząc biedę i brud jakiego jeszcze nie widziałem. Pomyślałem, Panie gdzieś Ty nas posłał. Jak tak wygląda “ziemia obiecana”, to jak wyglądają te inne ziemie ? Wielu ludzi jest tak biednych, iz trudno to opisać, trzeba widzieć. Toteż jako nowo przybyły misjonarz, a może lepiej “biały człowiek” rzucam sie w oczy wywołując zaciekawienie, a nierzadko u dzieci w głębokim buszu autentyczny strach. Cóż to za “biały diabeł” i to jeszcze z brodą. W stolicy spacerując nie sposób było przejechać obok chmary zebrzqcych dzieci, nie dosc ze wyglodzonych to i brudnych jak nieszczęście. Wine za cale to ubóstwo ponosi w głównej mierze rząd, prezydent chciwy i samolubny. Wniosek stąd, iz to głównie na misjonarzach spoczywa obowiązek czy troska o postęp cywilizacyjny. Ludzie biedni, na wioskach sa totalnie opuszczeni. Troszcząc sie o zbawienie duszy, nie można pominąć potrzeb ciała. Lecz jeden nawet szczery gest jałmużny nie wystarczy; to za mało i zbyt krótkowzroczne. W planie naszej pracy misjonarskiej jest również działanie ogólne.
Jestem już po pierwszych oficjalnych powitaniach w naszych dystryktach w obecności wiernych. Po wstępnych przemówieniach otrzymaliśmy po kurze, jako gest przyjęcia i dowartościowania. W ten sposób wita sie tylko wodzów i królów szczepu. Czuje sie za tym dowartościowany.

Miałem okazję wybrać sie w busz z moim współbratem z Indonezji, który wprowadza mnie i objaśnia “tajniki” życia misyjnego, kultury i mentalności malgaskiej. Dla Europejczyka widok tych wiosek jest mimo wszystko uroczy, jakby sie film oglądało. Tak wiec jestem reżyserem i aktorem przygodowego filmu. Ta dziksc mnie pociąga, przypominam sobie czasy z dzieciństwa, zabawy w Indian. Ucze sie jeść ryz trzy razy dziennie, choć kucharz malgaski dowiedziawszy sie, ze lubię ziemniaki, trzy razy dziennie przygotowuje mi frytki. Lekko przesadził w drugą stronę, ale nic nie mowie, bo znów zle zrozumie i przestanie.

Jesteśmy blisko morza to i ryb jest sporo. Wiele różnych gadów pełza po ziemi, również spacerują mi po ścianach, uważam to za normalne. Ledwo sie wybralem na spacer wzdłuż rzeki, nad którą mieszkam, a już spotkałem trzy węże. Trochę za dużo jak na pierwszy raz.
W skład naszego dystryktu wchodzi kanał rzeczny, po którym będziemy podróżowali łodzią. Kąpać sie jednak nie można, bo raz, ze zarazki jakieś choroby rozpychającej brzuch, a druga rzecz stary znajomy krokodyl. Ledwo zmoczyłem nogę w rzece, już złapałem jakąś infekcję. Trudno sie dziwić, w rzece robią wszystko. Malarii jeszcze nie mam.

Chronimy sie przed komarami spiąć pod firankami zwanymi moskitierami. Wygląda to w sumie jak łoże królewskie. Murzyniątka ciekawskie zaglądają i myślą, co tez ten “biały” wymyślił. Po cóż tak utrudniać sobie zycie. To co im nie szkodzi, dla nas jest ryzykiem.
Dzisiaj jestem pod wrażeniem wizyty w jednej wiosce, gdzie widziałem ołtarze kultu pogańskiego tj. pale drzewne, na których zawieszone były czaszki krów. Potrzeba wiele modlitwy aby pozyskać tych ludzi dla Chrystusa. Porównywanie potrzeb personalnych Kościoła polski ego z Kościołem misyjnym jest nieporozumieniem. Objęliśmy region, w którym od kilku lat księdza nie było. Chyba rozumiesz ile pracy nas czeka. Ale o tym przy innej okazji.

Dodam tylko jeszcze, ze w mojej wiosce dziś złapano złodziei kur. Z głosem rogu wprowadzono ich do wioski na widok publiczny, wyśmiano i do więzienia. Ciężka kara. Głupio mi było patrzeć na winowajców. Takie jest prawo zwyczajowe.
Dziele sie z Tobą pierwszymi wrazeniami, może jeszcze bez większego doświadczenia, ale to co czuje pisze.

Zdzislaw, svd
Mahawoky-Madagaskar 29 IX 1992 r.
 
Aktualności przez kanał RSS
Znajdź mnie na Facebook'u
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Kontakt
Napisz do nas
Dzisiaj jest...
22 Września 2017
Piątek
Imieniny obchodzą:
Joachim, Joachima,
Maurycy, Prosimir,
Tomasz
Do końca roku zostało 101 dni.