Aktualności arrow Moja książka-Motorowką z Jezusem arrow Pielgrzymka nad Pangalana              
Advertisement
sie 20 2007
Pielgrzymka nad Pangalana PDF Drukuj Email
Dodał: Zdzisław Grad   
20.08.2007.

 

W naszej diecezji pod pojęciem "pielgrzymka" rozumiemy czas kilkudniowych rekolekcji w centrum regionu. Wierni schodzą się ze wszystkich wiosek, oddalonych niekiedy o 90 km od miejsca spotkania. Jak najbardziej więc słuszna jest nazwa "pielgrzymka", bo muszą się natrudzić niemało, aby dojść.

Pielgrzymka do wioski Ambohitsara odbywa się już po raz czwarty. Ma charakter typowo maryjny, bowiem na wzgórzu mamy skromną kaplicę, przed którą rok w rok modlimy się, wypraszając łaski u Boga za pośrednictwem Matki Bożej. Tym razem chciałem, aby pielgrzymka wpisywała się mocno w treści Jubileuszu.

W liście-zaproszeniu wyjaśniłem więc wiernym, dlaczego odbędzie się w Boże Narodzenie. Jednocząc się z Papieżem, chcieliśmy uchwycić tę historyczną chwilę otwarcia Wielkiego Jubileuszu. Tuż przed północą w noc Bożego Narodzenia zebraliśmy się wokół kościoła, każda fiadidiana, tzn. dekanat, osobno. Dzięki zdolnościom technicznym o. Czesława mieliśmy światło z prądnicy, tak więc celebracja była widoczna dla wszystkich.

Dokładnie o północy dwaj młodzieńcy obwieścili dźwiękiem rogu otwarcie świętego czasu. Dla plemienia Atambahoaka głos tego rogu obwieszcza co siedem lat ich wielkie święto, sambatrę. Specjalnie więc dobrałem symbolikę tradycyjną, aby wykazać doniosłość chrześcijańskiego jubileuszu, który z pewnością nie ustępuje godności plemiennego święta. Po tym natąpiło otwarcie "wrót" naszego kościoła, na których wymalowano symbole wiary chrześcijańskiej. Wszystko to jest wielką nowością dla moich parafian - tych ochrzczonych, jak i nie ochrzczonych.

Po otwarciu drzwi naszej "bazyliki" ojcowie misjonarze, siostry zakonne i liderzy wszystkich wspólnot czy wiosek chrześcijańskich zapalili swoje świece od paschału. Ten moment był również poprzedzony odpowiednim komentarzem. Następnie wierni z poszczególnych dekanatów podchodzili, zapalali świece i w orszaku procesyjnym przechodzili przez drzwi kościoła. Trasa procesji też nie była przypadkowa. Wybrałem drogę brzegiem Oceanu Indyjskiego. Taką trasę obiera król wioski co siedem lat, gdy wszyscy świętują sambatrę. Jak widać, staramy się, aby chrześcijaństwo w naszym regionie miało bardziej malgaską "twarz".

Nasza procesja wyglądała okazale - 6 tysięcy ludzi ze świecami i śpiewem na ustach w środku nocy... To musiało zwrócić uwagę wielu niechrześcijan. Malgasze lubią celebracje, wyczuwają bardziej niż my, Europejczycy sens święta.
Trzeci dzień pielgrzymki miał charakter bardziej maryjny. Procesyjnie udaliśmy się z figurką Matki Bożej na wzgórze, jednak część drogi przebyliśmy wodą, dookoła małej wysepki. Figurkę umieściliśmy na wielkiej łodzi motorowej jednego z misjonarzy, a łódź tę prowadziły małe, tradycyjne pirogi malgaskie, na których na co dzień rybacy wypływają na ocean. Kiedy przybyliśmy pod wzgórze, zaczęliśmy się posuwać ścieżkami prowadzącymi do kaplicy. Ze względu na niesamowity upał (południe), każdy jednak starał się skryć przed słońcem i uciec z rozgrzanego piasku morskiego...

W czwartym dniu naszej pielgrzymki, w święto Rodziny Nazaretańskiej, odbyło się nabożeństwo odnowienia przyrzeczeń małżeńskich. Obecnych było ponad 200 małżeństw. Wyczytywani podchodzili do ołtarza, odnawiając swoje śluby i prosząc o łaskę bycia świadkiem Chrystusa, również w Jego miłości do Kościoła. Bardzo nam zależy na takich "pokazowych" celebracjach, aby podkreślić godność małżeństwa, a przez to zachęcić do porzucenia konkubinatu i wejścia na drogę uświęcającej miłości.
W naszym regionie ślub jest nadal wielkim wydarzeniem i cieszymy się, jeśli ktoś po pięciu, dziesięciu czy więcej latach prosi o dalsze błogosławieństwo Boże. Wydarzeniem na skalę "międzynarodową jest ślub młodych, a ślub po kilku miesiącach czy latach konkubinatu, to już istny "cud nad Wisłą"...

Z Polski przywiozłem obraz Matki Bożej, który moja znajoma namalowała na płótnie, mając do dyspozycji kilka zdjęć twarzy kobiet malgaskich na wzór. Obraz ten uroczyście zawiesiliśmy w naszej świątyni na centralnym miejscu. Od tej pory kościół jest pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Pangalany, Patronki Rodzin. Dzięki temu nasze pielgrzymki będą mogły mieć rodzinny charakter.

Po Mszy św. z odnowieniem przyrzeczeń małżeńskich było specjalne błogosławieństwo dla rodzin. Dla Malgaszy błogosławieństwo ma wielkie znaczenie i widać było poruszenie wśród przyjmujących je. Będziemy się więc starali, aby to specjalne błogosławieństwo na koniec każdej pielgrzymki stało się tradycją. Jak święto, to święto!
Po południu zabiliśmy dwa byki do wspólnej uczty - na znak jedności. Jako odchodzący proboszcz ofiarowałem jednego byka, a o. Czesław, jako nowy proboszcz - drugiego. Nie mamy jeszcze specjalnego miejsca na takie okazje, dlatego uczta odbyła się w kościele. Przypominało to czasy pierwszych chrześcijan...

Po tych uroczystościach zostałem przeniesiony do regionu Vohilava, gdzie będę pomagał do maja, a więc do czasu wyjazdu na studia. Ten region ma zupełnie inny charakter aniżeli poprzedni. Mieszka tutaj inne plemię; wioski nie są budowane nad wodą i wokół palm (a taki krajobraz bardzo lubię), lecz wysoko w górach, gdzie do przemieszczania się pozostają tylko nogi. Nie jest tajemnicą, że podczas jednego wizytowania, obejmującego wiele wiosek, w ciągu dziesięciu dni robi się około 200 km. To nie zabawa, dlatego już teraz przygotowuję się duchowo do tego misjonowania.

O.Zdzislaw,svd

 

 
Aktualności przez kanał RSS
Znajdź mnie na Facebook'u
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Kontakt
Napisz do nas
Dzisiaj jest...
21 Listopada 2017
Wtorek
Imieniny obchodzą:
Albert, Alberta,
Albertyna, Janusz,
Konrad, Konrada,
Maria, Piotr,
Regina, Rena, Rufus,
Twardosław, Wiesław
Do końca roku zostało 41 dni.