Aktualności arrow Świadectwa z misji arrow Misyjny glos z Korei              
Advertisement
sie 13 2007
Misyjny glos z Korei PDF Drukuj Email
Dodał: Zdzisław Grad   
13.08.2007.

 



Co skłoniło Księdza do wyjazdu właśnie do Korei?


Pan Bóg o tym pomyślał. Dołączyłem do dwóch innych pallotynów, którzy wyjechali tam w 1990 roku, ja dojechałem za niespełna rok.

W czym przejawia się specyfika Kościoła w Korei?

Niewiele ponad 200 lat temu wspólnoty koreańskich patrycjuszy, spotykając się w pagodach - są to domy bezścian, często budowane na wzgórzach - rozważały prawa przyrody, zastanawiając się nad sensem różnych prawd. Wpadła im w ręce chińska Biblia. Podobała się im, więc wysłali swego delegata do Chin, gdzie już były struktury Kościoła. Po trzech latach nauki pierwszy z nich został ochrzczony w Pekinie, wrócił do Korei, nauczał i chrzcił - to początek Kościoła. Dopiero później przyjechali pierwsi księża - francuscy misjonarze z Chin. Koreański Kościół można więc nazwać młodym, ale bardzo dobrze zorganizowanym, gdyż taka jest natura Koreańczyków.
Katolików w Korei jest 8%. Często spotykam gorąco oddanych katolików, ale też takich, dla których bycie w Kościele jest jeszcze jedną formą przynależności do organizacji.

Jakie są trudności w przyjęciu chrześcijaństwa?

W naturze koreańskiej nie ma przeżyć w oderwaniu od społeczności - Koreańczyk musi do czegoś należeć. Czym innym jest uczestnictwo w liturgii, a czym innymżycie indywidualne.
Głód doświadczenia wiary jest często zaspokajany byciem we wspólnocie, a nie osobistym spotkaniem z Panem Bogiem.

Jaką zatem Koreańczycy obierają drogę do spotkania z Bogiem?

Jedną z najmocniejszych organizacji w Kościele koreańskim jest Legion Maryi. Koreańczycy kochają Matkę Bożą i wspólne odmawianie różańca jest dla nich świętością. Uczestniczą również w adoracji Najświętszego Sakramentu.

Na czym obecnie polega praca Księdza?

Przez jakiś czas pracowałem jako duszpasterz w parafii. Później zacząłem pracować jako kapelan wojskowy. Od jakiegoś czasu spotykam osoby, które są niepełnosprawne, zagubione, utraciły domy czy rodziny, ale chcą głosić Boże Miłosierdzie, zachwycone posłannictwem zostawionym św. Faustynie. Organizują się oni w małe wspólnoty. Drukujemy dla nich gazetę. Członkowie tych wspólnot często przyjeżdżają do budującego się sanktuarium Miłosierdzia Bożego niedaleko wioski Yang-Dok-Won, w górach Namiong Sinderi, przyciągając ludzi z różnych diecezji. Aby tam dotrzeć, trzeba wspinać się po górach, czasami przebyć rzekę w bród.

Czy Koreańczycy są otwarci na głoszenie Ewangelii w innych krajach?

Tak, ale wielu z nich z wielkim płaczem wraca z powrotem. Bywa, że opuszczenie własnej kultury jest niemożliwe. By bronić swej kultury, zamykali się na wszystko, co obce, ponieważ w swej historii doświadczali ataków z różnych stron.

A co można powiedzieć o koreańskiej młodzieży?

Młodzi ludzie ciągle się uczą - nie mają czasu przyjść do Kościoła, dlatego można ich głównie zobaczyć na Mszy św. młodzieżowej i ewentualnie w czasie jednej godziny katechizacji, która odbywa się zaraz po Mszy. Najtrudniejszy jest okres szkoły średniej. Potem uczą się w "szkółkach" - przerabiają jeszcze raz to, co było w szkole, bo tylko najlepsi dostają się na studia.

Czy będąc w Polsce opowiada Ksiądz młodzieży o misjach?

Mówię raczej o Panu Jezusie i moim doświadczeniu wiary, ponieważ o misjach można czasami opowiadać jak o dobrym filmie akcji. A przecież nie o to chodzi.

Co jest dla Księdza największą radością?

Tak łatwo mówimy o szczęściu. Życie sprowadza się do przyjaźni z Panem Bogiem. Jak relacje z Panem Bogiem są dobre, to wszystko jest dobrze.

Z Bogiem!

Opr. Elżbieta Bralewska

 

 
Aktualności przez kanał RSS
Znajdź mnie na Facebook'u
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Kontakt
Napisz do nas
Dzisiaj jest...
22 Września 2017
Piątek
Imieniny obchodzą:
Joachim, Joachima,
Maurycy, Prosimir,
Tomasz
Do końca roku zostało 101 dni.