Aktualności arrow Świadectwa z misji arrow Polowanie na lwa-czlowieka              
Advertisement
sie 13 2007
Polowanie na lwa-czlowieka PDF Drukuj Email
Dodał: Zdzisław Grad   
13.08.2007.

 

PODCZAS mojego urlopu w kraju jeden z kolegów opowiedział mi śmieszną historyjkę o pewnym misjonarzu pracującym w Afryce, który spotkał na swojej drodze groźnego lwa. Przerażony misjonarz zaczął się modlić, prosząc Pana Boga, by natchnął lwa jakąś pobożną myślą i oddalił niebezpieczeństwo. Pan Bóg w trudnych sytuacjach wysłuchuje wołających o pomoc, natchnął więc lwa, a ten przemówił donośnym głosem: "Panie Boże, pobłogosław ten posiłek, który z Twojej dobroci będę spożywał".

Dzisiaj chcę opowiedzieć już nie historyjkę o lwie i misjonarzu, lecz prawdziwą historię, która zdarzyła się w misji Idumbe. Opowiada ona o wierze w reinkarnację. Ten rodzaj wierzeń jest mocno zakorzeniony w kulturze afrykańskiej. Problem lwa-człowieka pojawił się u nas przed dwoma laty, gdy zaczęły znikać krowy z naszego stada a dwie osoby zostały zabite i rozszarpane przez nieznanego sprawcę. Pozostawione ślady nie zawsze wyjaśniały sprawę. O kradzież krów i zabójstwo był nawet posądzany jeden z mieszkańców sąsiedniej wioski, posiadacz fetyszy (magicznych przedmiotów). Mężczyzna ten uważany był za nietykalnego, mającego zdolność reinkarnacji, do przeobrażania się w lwa. O Samuelu, bo tak miał na imię, powstało wiele przedziwnych historii i mitów, które z czasem ucichły, aż w kwietniu ujawniły się ze szczególną siłą.

Postanowiłem raz na zawsze skończyć z tą dziwną sytuacją. W porozumieniu z miejscowymi władzami - chodziło przecież o posiadanie i użycie broni palnej - zawarłem umowę z myśliwymi. Przez wiele dni śledziliśmy trasy grasującego lwa. Kilkakrotnie słyszeliśmy jego przeraźliwe wycie, które wzbudzało w nas strach, a niepokój wśród zwierząt. Przez wiele dni całodzienne wyprawy nie dawały rezultatów; mówiono, że Samuel jest sprytniejszy i silniejszy od nas. Mimo tych przedziwnych opowieści, myśliwi odważyli się zapolować nocą.

Tym razem polowanie zakończyło się sukcesem - lew został przyłapany na gorącym uczynku i kilkoma strzałami zabity. Ku zdziwieniu wszystkich mieszkańców lew-człowiek okazał się zwierzęciem - samcem, który pradopodobnie odłączył się od stada na wschodzie Konga i przywędrował w nasze okolice w poszukiwaniu pożywienia. Niektórzy twierdzą, że to tocząca się na wschodzie wojna zmusiła go do opuszczenia tamtych terenów.

Udane polowanie na lwa stało się powodem wielkiej radości dla całej misji i okolicznych wiosek. W naszym regionie nigdy lwa nie widziano, więc tym bardziej świętowano. Śpiewy w rytm tam-tamów i tańce w tradycyjnych strojach trwały nieprzerwanie dzień i noc. Wiadomość o udanym polowaniu rozeszła się w błyskawicznym tempie. Setki ludzi z okolicznych wiosek, ubranych w tradycyjne stroje i uzbrojonych w tradycyjną broń, przyszło zobaczyć lwa. Było również wielu chętnych do zjedzenia przynajmniej małego kawałka lwiego mięsa, co według wiary miało dawać moc bycia silnym jak lew.

Nie zabrakło również odważnych do wyszarpania włosów z grzywy lwa i wydarcia pazurów na fetysze, które potem przekazywane są z pokolenia na pokolenie jako skarb rodzinny. Myśliwego udekorowano orlimi piórami i tradycyjną biżuterią. Według zwyczaju, ma on również prawo do lwiego ogona i poślubienia wielu żon. Nikt mu tego nie może zabronić, wręcz przeciwnie - pojawiło się natychmiast wiele kandydatek, gdyż myśliwy został uznany przez społeczność za bohatera. Nie każdemu przecież udaje się upolować lwa, prawda?

Ja natomiast, jako proboszcz, miałem prawo do jednego zęba i orlego pióra.

Z chwilą śmierci lwa spodziewano się również, że umrze Samuel, podejrzany o wykorzystywanie magii. Wbrew oczekiwaniom i wierzeniom mężczyzna ten nie zmarł, wręcz przeciwnie - cieszy się doskonałym zdrowiem. Jednak dla wielu jest to kolejny znak, że posiada on jeszcze inne fetysze, silniejsze niż przypuszczano. A wokół lwa-człowieka powstało wiele mitów i przesądów, które będą pieczołowicie przechowywane w miejscowej tradycji i przekazywane następnym pokoleniom.

Ludność Idumbe i okolic została więc wyzwolona od niebezpiecznego i dzikiego zwierzęcia, które przez wiele miesięcy paraliżowało codzienne życie mieszkańców. Trudno jednak nakłonić ich, by zrezygnowali z silnie zakorzenionych przekonań i wiary w magiczne siły ludzi, zwierząt czy przedmiotów. Dla wielu historia z lwem-człowiekiem pozostała do dziś nie rozwiązaną zagadką.

Prawie dla każdego Europejczyka Afryka kojarzy się z dzikimi zwierzętami i czyhającym wszędzie z ich strony niebezpieczeństwem. Obecnie jednak można przeżyć wiele lat w Afryce i nie zobaczyć dzikiego zwierza żyjącego na wolności. Jest to właściwie możliwe jedynie w rezerwatach, ogrodach zoologicznych czy w parkach krajobrazowych Kenii i Botswany. W naszym regionie można jeszcze spotkać wiele gatunków zwierząt żyjących na wolności, np. słonie, małpy, antylopy, węże boa oraz wiele innych. Stanowią one źródło pożywienia dla tutejszej ludności. Niestety, są to już resztki ginących gatunków. Do ich wymierania przyczynia się zła gospodarka leśna i podupadająca gospodarka kraju. Trudne warunki życia zmuszają ludzi do niszczenia własnego środowiska w walce o przetrwanie. Nikt tu nie pyta o jutro, o przyszłość. Większość ogranicza się tylko do dnia dzisiejszego.

Piotr Handziuk, SVD -Kongo

 

 
Aktualności przez kanał RSS
Znajdź mnie na Facebook'u
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Kontakt
Napisz do nas
Dzisiaj jest...
22 Listopada 2017
Środa
Imieniny obchodzą:
Cecylia, Marek,
Maur, Wszemiła
Do końca roku zostało 40 dni.