Aktualności arrow Refleksje Misyjne arrow OSTATNI SPÓR O SPOSÓB GŁOSZENIA              
Advertisement
sie 12 2007
OSTATNI SPÓR O SPOSÓB GŁOSZENIA PDF Drukuj Email
Dodał: Zdzisław Grad   
12.08.2007.

 

W historii Kościoła jest pewien moment dobrze ilustrujący zagadnienie głoszenia Słowa i roli mediów w tym głoszeniu. Gdzieś pod koniec XII i na początku XIII, wieku zaznaczył się w Kościele poważny kryzys. Oto wzrosły potrzeby religijne ludzi, a Kościół nie umiał na nie odpowiedzieć. Duszpasterstwo parafialne było nieudolne, poziom duchownych często bardzo niski. Historyk, prof. Jerzy Kłoczowski pisze, że np. w Anglii "biskup Winchester u schyłku XIII wieku poleca archidiakonom swej diecezji sprawdzić, czy księża znają 10 przykazań, 7 sakramentów, 7 grzechów głównych i Credo. Problematyczna była zarówno znajomość rytu sakramentów chrztu czy pokuty, jak i rozumienie łacińskich słów konsekracji".

Gdy zanika wiedza religijna, a człowiek pragnie Boga, w siłę rosną sekty. W tym okresie, na południu Francji, w Langwedocji zamieszanie w umysłach siali katarzy starą manichejską doktryną ogłaszaną jako jedyna prawdziwa Ewangelia. Mnisi cysterscy, którzy zostali wysłani przez papieża na pomoc miejscowemu Kościołowi, nie mogli nic poradzić.

Kaznodziejstwo, które uprawiali, nie pasowało do nowej epoki. Wyglądało ono mniej więcej w ten sposób, że pod naciskiem władz odbywało się spotkanie, na którym wzywano heretyków do przedstawienia tego, co jest treścią ich wiary. Jeśli wysłannicy papiescy wykazali niezgodność wierzeń z wiarą Kościoła, stwierdzali herezję i ogłaszali to w publicznym kazaniu, wzywając winnych do porzucenia błędów oraz grożąc nałożeniem kar. Nie odnosiło to, oczywiście, żadnego skutku. Już sam fakt, że władze zmuszały ludność do spotkania z legatami papieskimi, świadczy o małym zainteresowaniu autorytarnym nauczaniem Kościoła. Katarzy i waldensi górowali nad cystersami swoją bezpośredniością, prostotą życia, ubóstwem, które głosili słowem i czynem. Niewykształconej ludności nie przeszkadzały niedorzeczności ich doktryny.**

Prawdziwa odpowiedź Kościoła nie przyszła w formie oficjalnych werdyktów i wypowiadanych z namaszczeniem słów o konieczności prawdziwej wiary, nie przyszła też w formie krucjaty, którą zorganizowano, gdy słowa nie odniosły skutku, ale w działaniu świętych tamtego czasu. Świętego Dominika, który znalazł sposób na dotarcie z prawdą do tych, którzy ją zagubili, bo poszedł do nich tak, jak Apostołowie, nie biorąc nic na drogę tylko Słowo i świętego Franciszka, który zastosował tę samą metodę, choć nie walczył bezpośrednio z herezjami.
Oba powstałe wtedy zakony zrewolucjonizowały sposób mówienia o Bogu. Zakon św. Dominika został nawet nazwany Zakonem Kaznodziejskim. Od tamtego czasu, nie było w Kościele głębszego sporu o sposób głoszenia.

A gdzie tu media? Media przyszły z następnym pokoleniem. Z tymi, którzy zapisali nam w pamięci Dominika, w dzień rozmawiającego z ludźmi o Bogu a w nocy z Bogiem o ludziach. Także ze św. Tomaszem, mędrcem nad mędrcami, dzięki któremu wiemy dziś, co to prawdziwa dysputa, który pogodził Arystotelesa z Chrystusem i znał wszystkie argumenty przeciw manichejczykom. A wiedział o Bogu i świecie tak dużo, że siedemset lat później wciąż czerpiemy z jego traktatów. Najpierw jednak było spotkanie z Bogiem, potem z człowiekiem, któremu trzeba było odpowiedzieć na jego pytania i wątpliwości, a potem dopiero opowieść o tym zapisano. Media są na końcu.

ELA KONDERAK
 
Aktualności przez kanał RSS
Znajdź mnie na Facebook'u
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Kontakt
Napisz do nas
Dzisiaj jest...
22 Listopada 2017
Środa
Imieniny obchodzą:
Cecylia, Marek,
Maur, Wszemiła
Do końca roku zostało 40 dni.