Aktualności arrow Refleksje Misyjne arrow Misje są sprawą wiary              
Advertisement
sie 12 2007
Misje są sprawą wiary PDF Drukuj Email
Dodał: Zdzisław Grad   
12.08.2007.

 

Patronka misji św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza także miała ten problem: „gdzie jest moje miejsce?”. Odnalazłszy je, tak to odkrycie ujęła: „W sercu Kościoła, mojej Matki, będę Miłością” (Rękopis B). Nawet w tak dostojnym kontekście mamy zaproszenie do postawy „bardziej być” niż „więcej mieć”. Nawet charyzmaty można posiadać jak depozyt w banku. Swoją specjalizację, specyficzną działalność w Kościele — też można mieć. Kościoła uczymy się wszyscy i przez całe życie. Zadawałem sobie kiedyś pytanie, jak to jest, gdy się uczy misjologii w kraju misyjnym, na terytorium misyjnym.

I okazało się, że kameruńscy klerycy w naszym seminarium w Bertoua niemal alergicznie reagowali na słowo „misje”. Nie zła wola, lecz mentalność powodowała, że swobodnie można było używać jedynie słów: <> duszpasterstwo, parafia... Misyjność kojarzyła się z biedą, z Trzecim Światem, z którego tak bardzo chcą się wyrwać. Takie i inne utożsamienia bywały prawdziwymi problemami w formacji, uniemożliwiały poznanie Kościoła, całej jego różnorodności i jedności.

To nie prawda o Kościele, ale opory psychiczne sprawiają, że misyjność jeszcze dzisiaj bywa na peryferiach. Skąd się wzięły misje, jeśli nie z bogactwa, z pełni? „Gdy nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego...” (Ga 4,4). Posłanie (misyjność) i pełnia są jak źródło i wypływający zeń strumień. Nie ma mowy o biedzie. Skąd więc te lęki?

Spróbujmy dotrzeć do serca Teresy Martin. Intuicyjnie odczuwamy, że jej patronat kryje w sobie wiele świateł. Przyjrzyjmy się misyjności Kościoła w ich blasku. Może jeszcze przyjdzie nam się czymś zadziwić.

Dać szansę plotce

Za młodu już, w najprostszych katechizmach znajdujemy naukę Kościoła o wierze, która jest „odpowiedzią człowieka na wezwanie Boże”. Potem całe życie uczymy się, co to właściwie oznacza. Ta prosta formuła wystawia nas na próbę. Nie zdradza bowiem, jaką drogę przez mękę musimy przebyć, by odwrócić proporcje, do których jesteśmy przyzwyczajeni.

Okazuje się, że całe nasze chrześcijańskie życie sprowadza się do ukształtowania właściwych proporcji w spotkaniu człowieka z Bogiem. Czasami w religioznawstwie, porównując chrześcijaństwo z innymi religiami, odwołujemy się do dwóch słów opisujących różne typy religijności: teocentryzm i antropocentryzm. Interesuje nas tutaj owa religijność od strony człowieka, ta właśnie odpowiedź na wezwanie Boże.

Na przykład o tradycyjnych religiach–kulturach Afryki mówi się, że mają charakter antropocentryczny, wszystko obraca się wokół człowieka. Bóg, choć daleki, transcendentny, oczywiście istnieje, nie jest jednak tym, który prowadziłby człowieka w Duchu i prawdzie (J 4,23); który w tym wewnętrznym wymiarze byłby przez człowieka uświadomiony. Afrykańczyk o typie religijności wypełniającej całe życie nie uświadamia sobie jednocześnie wartości płynących z duchowego zjednoczenia z Bogiem.

Religijność jest utylitarna. Bóg zabezpiecza podstawowe ludzkie sprawy, lecz sam pozostaje nieobecny. Bóg udziela darów, w związku z czym jest przedmiotem kultu, lecz sam nie jest darem, więc jak może być przedmiotem miłości? Człowiek o religijności totalnej, obejmującej wszystko, całą kulturę, cały kosmos, jest równocześnie człowiekiem niesłychanie samotnym, bo nie ma większej samotności od tej, gdy człowiekowi wierzącemu, religijnemu wydaje się, że o wszystkim decyduje sam.

Antropocentryzm religijny nie jest wyłącznie cechą takiej czy innej religii, jest raczej pewną postawą w religijności. Przydarza się także chrześcijanom, mimo że z istoty swej chrześcijaństwo jest religią, w której wszystko, jak na fundamencie, opiera się na jednym: „Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy” (Ga 5,25), oraz: „Jeśli jednak pozwolicie się prowadzić duchowi, nie znajdziecie się w niewoli Prawa” (Ga 5,18).

To także jest głębokim motywem misji ad gentes: ludziom już religijnym, wierzącym, że Bóg istnieje umożliwić sytuację zupełnie wyjątkową, zbawczą, której sobie nie uświadamiają, aby to Bóg ich realnie w życiu prowadził. W Duchu i prawdzie. Pośród wszelkich religii świata, ta sytuacja jest specyficznie chrześcijańska.

KS. MAREK CZAJKOWSKI

 
Aktualności przez kanał RSS
Znajdź mnie na Facebook'u
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Kontakt
Napisz do nas
Dzisiaj jest...
22 Listopada 2017
Środa
Imieniny obchodzą:
Cecylia, Marek,
Maur, Wszemiła
Do końca roku zostało 40 dni.