Aktualności arrow Refleksje Misyjne arrow Wiara szukająca głębszego zrozumienia              
Advertisement
sie 12 2007
Wiara szukająca głębszego zrozumienia PDF Drukuj Email
Dodał: Zdzisław Grad   
12.08.2007.

 

Wiara związana jest ze specyficznym trudem ludzkiego serca i umysłu. Dlatego człowiek autentycznie wierzący, modląc się, jednocześnie szuka głębszego zrozumienia, uzasadnienia swojej wiary poprzez studium Pisma św., czytanie prasy katolickiej, encyklik papieskich, dokumentów Stolicy Apostolskiej itp

Chrześcijańska wiara różni się od wiary propagowanej w innych religiach czy systemach filozoficznych. Jest ona przede wszystkim żywym kontaktem z osobą Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka. Tak więc, aby autentycznie wierzyć, nie wystarczy przyjąć za prawdę to, co Bóg objawił, a Kościół do wierzenia podaje. Trzeba nieustannie podejmować specyficzny codzienny modlitewny trud powierzania się niewidzialnej tajemnicy miłości Chrystusa. Ten żywy kontakt z osobą Chrystusa w sposób szczególny odróżnia wiarę chrześcijańską od filozoficznych koncepcji wiary i od pojmowania wiary w innych religiach.

Przyjrzyjmy się niektórym z nich:

Hinduizm jest religią politeistyczną, która przyjmuje istnienie wielu bogów i nie posiada swego założyciela. Według hinduizmu (jak to określają księgi weddyjskie) na początku była Jednia czyli Brahma. Ta Jednia rozpadła się w wielość, ale o tym jak to się stało nie podaje żadna księga. Ta Jednia jest bezosobowa i nie ma nieskończonej wiedzy. Proces stwarzania świata jest pewnego rodzaju emanacją niezależną od Jedni, która nigdy nie chciała naszego istnienia, a nasz los jest jej zupełnie obojętny. W hinduizmie “świat jest całkowitym pozorem, jest on rzeczywisty i nierzeczywisty zarazem; rzeczywisty jako Brahma, jako przyczyna, która trwa nadal w swym skutku i nierzeczywisty w tej mierze, w jakiej różni się od Brahmy”. W późniejszym okresie w ramach tradycji Upaniszad występuje tendencja do sprowadzania wielu rzeczy do jedności.

W Upaniszadach Brahman występuje wyraźnie w łączności z rzeczywistością określaną mianem “Atman”. Upaniszady przybliżają jednak Brahmana i Atmana do tego stopnia, że w końcu uznaje się ich identyczność. Na tym przykładzie widzimy zasadniczą różnicę pomiędzy wiarą hinduisty i wiarą chrześcijańską. Bóg chrześcijan jest Bogiem osobowym, który stwarza świat, kierując się miłością. Wszystko co Bóg stworzył jest dobre. Dla chrześcijan świat nie jest ani zły ani pozorny, po prostu jest dziełem Stwórcy i czytelnym znakiem obecności niewidzialnego Boga. “Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła” (Rz 1, 20). Ukoronowaniem całego stworzenia jest człowiek, który nosi w sobie obraz i podobieństwo Boga i jest wezwany do życia we wspólnocie miłości z Bogiem.



Buddyzm natomiast w ogóle nie mówi o Bogu osobowym. Wielu najpoważniejszych religioznawców nie uważa buddyzmu za religię, a tylko za system filozoficzno-etyczny, ponieważ brak jest tam odniesienia do Boga. Buddyzm w tym względzie jest więc szczególnego rodzaju systemem ateistycznym głoszącym monizm zbawcy. Jan Paweł II pisze, że ”oświecenie”, jakiego doznał Budda, sprowadza się do przeświadczenia, że świat jest zły. Jest on też źródłem zła i cierpienia dla człowieka. Ażeby wyzwolić się od tego zła, trzeba wyzwolić się od świata. Trzeba zerwać te więzy, jakie łączą nas z zewnętrzną rzeczywistością Czy w ten sposób zbliżamy się do Boga? W “oświeceniu” przekazanym przez Buddę nie ma o tym mowy.

Buddyzm jest w znacznej mierze systemem “ateistycznym”. Nie wyzwalamy się od zła poprzez dobro, które pochodzi od Boga, wyzwalamy się tylko poprzez zerwanie ze światem, który jest zły. Pełnia tego zerwania, to nie zjednoczenie z Bogiem, ale tak zwana nirwana, czyli wejście w stan doskonałej obojętności wobec świata. Zbawić się, to znaczy przede wszystkim uwolnić się od zła, zobojętnieć na świat, który jest źródłem zła. Na tym cały proces duchowy się kończy. (“Przekroczyć próg nadziei” s. 77-78)

W buddyzmie sam człowiek swoim własnym wysiłkiem ma osiągnąć zbawienie (nirwanę) przez wyzbycie się wszelkich pragnień i przez odpowiednie ćwiczenia ascetyczne i medytację. (Ateizm marksistowski głosił możliwość zbudowania raju ziemskiego czynem rewolucyjnym, jego wyznawcy śpiewali więc: “i zbaw się sam”).

Natomiast asceza i mistyka chrześcijańska proponuje oderwanie się od świata dla zjednoczenia z tym, co jest poza-światowe, a to, co jest poza-światowe, nie jest “nirwaną”, ale jest Osobą, jest Bogiem. Zjednoczenie z Nim urzeczywistnia się nie na drodze samego oczyszczenia, ale poprzez miłość (“Przekroczyć próg nadziei” s. 78).


Muzułmanie wyznają wiarę w jednego Boga, którego nazywają Allahem, stąd są nam szczególnie bliscy. Oddają cześć “jedynemu Bogu, żywemu i samoistnemu, miłosiernemu i wszechmocnemu, Swórcy nieba i ziemi” (Nostra aetate n. 3).

Jeżeli się jednak czyta Koran, to dla wszystkich, którzy znają Stary i Nowy Testament staje się rzeczą jasną, że dokonał się w nim jakiś proces redukcji Bożego Objawienia. Nie można nie dostrzec odejścia od tego, co Bóg sam o sobie powiedział, naprzód w Starym Testamencie przez proroków, a ostatecznie w Nowym Testamencie przez swojego Syna. Całe to bogactwo samoobjawienia się Boga, które stanowi dziedzictwo Starego i Nowego Przymierza, zostało w jakiś sposób w islamie odsunięte na bok. Bóg Koranu, obdarzony zostaje najpiękniejszymi imionami, jakie zna ludzki język, ale ostatecznie jest to Bóg poza-światowy, Bóg, który pozostaje tylko Majestatem, a nie jest nigdy Emmanuelem - Bogiem z nami.

Islam nie jest religią odkupienia. Nie ma w nim miejsca dla krzyża i zmartwychwstania, chociaż wspomniany jest Jezus, ale jedynie jako prorok przygotowujący na przyjście ostatecznego proroka Mahometa. Wspomniana jest Maryja, Jego dziewicza Matka. Ale tylko tyle. Nie ma całego dramatu odkupienia. Dlatego nie tylko teologia, ale także i antropologia islamu tak bardzo różni się od antropologii chrześcijańskiej (“Przekroczyć próg nadziei” s. 82-83).

Naczelną ideą islamu, określającą relację między Allahem a człowiekiem, jest absolutne posłuszeństwo nakazom Allaha zawartym w przepisach Koranu, który ma charakter wyraźnie legislacyjny.

Ten skrótowy przegląd hinduizmu, buddyzmu i islamu uświadamia nam w całej pełni wyjątkowość wiary chrześcijańskiej. Tylko w chrześcijaństwie Bóg objawia się jako ten, który tak ukochał każdego człowieka, że sam stał się prawdziwym człowiekiem, aby przez śmierć i zmartwychwstanie dać szansę zbawienia dla każdego bez wyjątku. Bóg objawiony całej ludzkości w Jezusie Chrystusie jest nie tylko Stworzycielem i absolutnym Panem, ale przede wszystkim jest miłującym Ojcem, a my wszyscy jesteśmy Jego ukochanymi dziećmi. W całej historii wierzeń religijnych są to najwyższe kategorie religijne: nieskończona miłość miłosierna, przebaczająca wszystkie grzechy oraz dziecięctwo Boże.

Wiara chrześcijańska jest odpowiedzią całego człowieka na pełne miłości wezwanie Boga. Jeżeli człowiek podejmie decyzję przyjęcia tego wezwania, to wtedy dokonuje się spotkanie między nim a Bogiem. Oczywiście, że zawsze inicjatorem spotkania jest Bóg. Bóg wzywa każdego człowieka do wspólnoty miłości, każdego pragnie zbawić. Niestety, jednak nie wszyscy otwierają się na to wezwanie. Są tacy, którzy jakby hermetycznie zamknęli się na wszystko, co jest słowem czy działaniem Bożym.

Jawi się tu pytanie: czy każdy człowiek ma możliwość rozpoznania, że jest wezwany przez Boga?

Możliwość ma każdy, ale nie każdy rozpoznaje. Bóg “Daje się bowiem znaleźć tym, co Go nie wystawiają na próbę, objawia się takim, którym nie brak wiary w Niego. Bo przewrotne myśli oddzielają od Boga. () Mądrość nie wejdzie w duszę przewrotną, nie zamieszka w ciele zaprzedanym grzechowi” (Mdr 1, 2-4).

Aby człowiek mógł rozpoznać wezwanie Boże powinien wykazać dobrą wolę i pewną otwartość. Jeżeli jest uprzedzony, z góry nastawiony negatywnie, to choćby nie wiadomo jak Bóg przemawiał i działał, to i tak człowiek nie usłyszy, bo nie chce, i nie zobaczy, bo oczy zamyka. “Macie oczy, a nie widzicie; macie uszy, a nie słyszycie” (Mk 8, 18).

Trzeba pamiętać, że Boże wezwanie jest zaproszeniem, jest propozycją ze strony Boga, a nie przymusem. Bóg zawsze respektuje wolną wolę cłowieka. Bóg kocha i pragnie zbawić każdego, jednak odpowiedź człowieka jest jego wolną, osobistą decyzją. Odrzucając miłość Boga sam wybiera drogę prowadzącą do zguby wiecznej.

Dlaczego tak wielu ludzi nie jest konsekwentnych w pójściu tą drogą życia, którą proponuje Chrystus?

Otóż jest tak dlatego, że ciągły akt wiary chrześcijańskiej związany jest i zakłada podejmowanie specyficznego trudu serca, związanego z ciemną nocą wiary. Jest to noc zmysłów i ducha, ponieważ naszymi zmysłami nie jesteśmy w stanie nawiązać bezpośredniej relacji z Bogiem. Bóg wzywa nas do pójścia drogą, którą wyznaczają przykazania i prawo moralne, a to wymaga wysiłku i samodyscypliny w ograniczaniu lub mówieniu zdecydowanego “nie” tam, gdzie pragnienia zmysłowo-uczuciowe są w sprzeczności z nakazami moralnymi.

Starożytny mędrzec powiedział: gdyby twierdzenie Pitagorasa pociągało za sobą zobowiązania moralne, to już dawno znaleźliby się tacy, którzy staraliby się je obalić a przynajmniej zapomnieć, że istnieje.

To, co nas najbardziej zamyka przed odczytaniem i przyjęciem Bożych znaków jest grzech. Wielu ludzi układa sobie życie po swojemu i żyje tak, jakby Bóg nie istniał. Gdyby ci ludzie chcieli przyjąć poważnie wezwanie Boże, musieliby radykalnie zmienić swoje życie. Jeśli ktoś nie chce tego uczynić, wtedy dorabia sobie własną ideologię, usprawiedliwiając swoją złą postawę. Proszę tylko popatrzeć jak wielu polityków w pięknych słowach uzasadnia zabijanie dzieci nie narodzonych jako troskę o wolność kobiety; oszustwa i kradzieże jako zapobiegliwość gospodarczą; prymitywną walkę z Kościołem jako troskę o równość dla wszystkich i tolerancję.

Akt wiary, jeżeli jest autentycznie przeżywany, angażuje całego człowieka. Przedmiotem wiary jest Bóg osobowy, który jest Miłością. Wierzyć, to znaczy pozwolić ogarnąć się miłością Chrystusa. Wiara związana jest z modlitwą i z poczuciem przynależności do wspólnoty Kościoła. Twierdzenie: jestem wierzący i niepraktykujący, jest sprzeczne samo w sobie. To tak, jakby ktoś powiedział: jestem tylko trochę w ciąży. Albo się jest, albo się nie jest.

Dokładnie mówiąc, przedmiotem wiary chrześcijańskiej jest Chrystus w swej pełni, a więc Chrystus, Bóg - Człowiek żyjący w jedności z Ojcem i Duchem ĺwiętym, obecny w Kościele i nauczający.

Tak więc nie można powiedzieć o sobie: jestem wierzącym chrześcijaninem, jeżeli odrzucam coś z tej pełni. Przecież słyszy się nawet stwierdzenia: chodzę do Kościoła, ale nie we wszystko wierzę. Jeśli odrzucam coś, co zostało przez Boga objawione, konsekwentnie odrzucam Boga. Bo Boga można przyjąć w pełni albo wcale.



ks. Edward Janikowski TChr -Za MI.SI.N-SVD

 
Aktualności przez kanał RSS
Znajdź mnie na Facebook'u
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Kontakt
Napisz do nas
Dzisiaj jest...
23 Września 2017
Sobota
Imieniny obchodzą:
Boguchwała,
Bogusław, Libert,
Minodora, Tekla
Do końca roku zostało 100 dni.