Aktualności arrow Refleksje Misyjne arrow Dialogiem kultur zasypujemy przepaście              
Advertisement
sie 12 2007
Dialogiem kultur zasypujemy przepaście PDF Drukuj Email
Dodał: Zdzisław Grad   
12.08.2007.

 

mówi kard. Paul Poupard
przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury

-Dialog Kościoła ze światem współczesnym jest jedną z największych trosk nie tylko obecnego pontyfikatu, ale całego ostatniego okresu zapoczątkowanego przez Sobór Watykański II. Początkowo zajmowały się tym Sekretariaty ds. Jedności Chrześcijan, Niechrześcijan i Niewierzących. Czy one nie wypełniały tego zadania?

Trzy wspomniane Sekretariaty miały obejmować właściwie wszystkich ludzi. W Sekretariacie do spraw Niewierzących prędko zdano sobie sprawę z tego, iż dialog z agnostycyzmem musi wziąć bardziej pod uwagę warunki kulturowe oraz mentalność naznaczonych niewiarą czasów niż konkretne przypadki osób. Dlatego właśnie ten Sekretariat faktycznie zajął się sprawami kultury.

-W jakim celu powstała Papieska Rada ds. Kultury?

Znamy działalność literacką, artystyczną i zaangażowanie, jakie w dziedzinie kultury wykazywał młody kapłan, a potem biskup Karol Wojtyła. Znamienna jest jego świadomość znaczenia kultury dla życia narodu pozostającego pod jarzmem komunistycznej ideologii. Już na pierwszym Konsystorzu, zaledwie rok po wyborze na Stolicę św. Piotra, poddał kardynałom pod rozwagę kilka istotnych problemów. Jednym z nich był właśnie dialog Kościoła z kulturą. Papieża martwiło zjawisko oddalania się Kościoła od współczesnej kultury i niebezpieczne nurty nowoczesności, zrywające wszelkie więzy z wiarą.

Powierzył wtedy kard. Gabrielowi Marii Garonne przestudiowanie możliwości stworzenia przy Stolicy Apostolskiej instytucji, która stałaby się pomostem między Kościołem a światem szeroko pojętej kultury. Zamysł dojrzewał przez dwa lata i zaowocował powstaniem Papieskiej Rady ds. Kultury, której duch jest zgodny z duchem Konstytucji duszpasterskiej Gaudium st spes. Jest to pragnienie spotkania człowieka w sercu jego człowieczeństwa, a sercem tym jest zawsze kultura.

-Konieczności dialogu nikt dziś nie kwestionuje, ale czy ma on szansę odwrócić nieufność między chrześcijanami a muzułmanami, wierzącymi a niewierzącymi, Północą a Południem?

Kiedy Papież mówi o kulturze, rozumie przez nią atmosferę duchową, w jakiej rozwija się życie człowieka. Kultura jest tym, dzięki czemu człowiek staje się coraz bardziej człowiekiem, ona pomaga mu osiągnąć pełnię człowieczeństwa. A więc muzyka, teatr, literatura, ale również tradycje i ludowa religijność, dziedzictwo duchowe narodów, zwyczaje, stroje, gastronomia, sanktuaria i pielgrzymki. Trzeba mieć świadomość, że kultura jest współcześnie rzeczywistością, która ogarnia wszystko. Papieska Rada ds. Kultury ma w swej codziennej pracy do czynienia z różnorakimi obszarami kultury i wiedzy: od programów rozwoju kulturalnego i polityki kulturalnej poszczególnych państw, po nowe ruchy religijne i odkrycia naukowe.

Ważnym problemem, znajdującym się w centrum uwagi Rady, jest niebezpieczeństwo konfrontacji między kulturami, czyli to, co Samuel Huntington nazywa w uproszczeniu zderzeniem cywilizacji. Kultura może być wykorzystywana w różny sposób, podobnie jak religia. Może być czynnikiem rozwoju i narzędziem gwałtu. Naszym zadaniem jest staranie się o to, aby była uprzywilejowaną przestrzenią wymiany i wspólnoty między ludźmi i narodami. Realizacja tego powołania kultury przełamuje nieufność i zasypuje przepaście.

- Jaka przyszłość stoi przed Europą, która staje się coraz bardziej postchrześcijańska?


Europa świadomie postchrześcijańska będzie także posteuropejska. Będzie gigantem bez duszy, Golemem - sytym, bogatym, starym, ale na glinianych nogach. Taka Europa nie będzie zbytnio różnić się np. od wielu azjatyckich megalopolii, gdzie najbardziej drapieżny kapitalizm usadowił się na terenie wcześniej pozbawionym odniesień moralnych czy religijnych, stając się mieszanką najgorszego kapitalizmu i najgorszego komunizmu. Trudno jest wyrokować o przyszłości.

Jestem jednak przekonany, że Kościół ma w sobie wielki potencjał nadziei. Jestem przekonany, że przyszłość jest przychylna dla katolicyzmu. Po długich latach pracy nad przygotowaniem mojego Wielkiego słownika religii, którego skrócone wydanie ukazało się również w języku polskim, nie widzę na tej planecie innej religii bardziej uniwersalnej, odpowiadającej zarówno masom, jak i elitom, zdolnej przeprowadzić wolnych ludzi przez czas ku wieczności.

- Ale dziś „Europa bez Boga” jest coraz bardziej widoczna. Zauważamy to także w debacie nad przyszłością Unii Europejskiej. Wśród jej reformatorów jest zbyt wiele symptomów niechęci do najdelikatniejszych nawet odniesień chrześcijańskich.

Postawa wobec „Europy bez Boga” nie powinna być inna niż ta, jaką przyjmowali pierwsi chrześcijanie wobec świata antycznego. Z jedną różnicą. Świat antyczny, który nazywamy pogańskim, był światem na swój sposób religijnym. Dla tamtego świata Ewangelia prezentowała „nowe”: wyzwolenie z niewoli fatum, świadomość synostwa, komunię międzyludzką. Świat dzisiejszy uważa, oczywiście niesłusznie, że zna już wszystko. Kard. John Henry Newman miał intuicję, że naszym zadaniem będzie nie tyle głoszenie Ewangelii, co głoszenie jej po raz wtóry tym, którzy poznali ją, ale porzucili.

Reewangelizacja, do której niestrudzenie wzywa Jan Paweł II, określając ją jako „nową ewangelizację”, jeśli chce być skuteczna, będzie musiała być głoszona równolegle: „dusza duszy, naród narodowi”. Nie do zastąpienia jest tu rola ludzi świeckich. Koniecznością staje się, aby każdy wierzący dawał uzasadnienie swej nadziei tym, z którymi się styka. To będzie ogromny wysiłek - cierpliwy i wymagający znajomości źródła oraz zdolności przystosowania się do ducha współczesności. Ewangelizacja kultury i inkulturacja Ewangelii podążają tym samym tropem.

- Czy - paradoksalnie - rosnący w siłę w Europie Zachodniej muzułmanie mogą odegrać pozytywną rolę w powrocie Europejczyków do fundamentów swojej tożsamości?

Obecność muzułmanów w Europie nie jest rzeczą nową. Wystarczy wspomnieć o długim trwaniu muzułmanów w Hiszpanii czy na Bałkanach. Ale gdy dzisiaj mówimy o muzułmańskiej obecności w Europie, chodzi o fenomen całkiem nowy. Podczas całego pierwszego tysiąclecia różne narody Europy zdecydowały o swej przynależności do społeczeństwa chrześcijańskiego. Hiszpania, na przykład, jest europejska nie na mocy położenia geograficznego, lecz z powodu jasnego wyboru, który kazał jej walczyć przez osiem wieków, by odzyskać jedność wiary katolickiej. Lepanto, Wiedeń, Budapeszt - to przykłady konfrontacji przekraczającej prostą grę polityczną między państwami.

Były to nade wszystko wybory dokonywane na korzyść określonej tożsamości kulturowej. Obecnie wielu Europejczyków, którzy zepchnęli religię w sferę prywatności, zupełnie zignorowało przynależność religijną nowych imigrantów. Dopiero po szoku wywołanym wydarzeniami z 11 września wielu z nas zdaje sobie sprawę z nierozłączności religii i kultury wśród muzułmanów. I obawia się, że zajmują oni wrogą postawę wobec Zachodu.

Ale wychodząc z zaakceptowanej przez Europę świeckiej koncepcji społeczeństwa, trudno znaleźć spójne racje sprzeciwiające się obecności muzułmanów „u nas”. Statystyki notują od pewnego czasu - tak jest np. we Włoszech - wzrost częstotliwości przyznawania się do katolicyzmu, nawet jeśli nie idzie to w parze ze znajomością wiary. Dziś we Włoszech katolickość staje się na powrót elementem tożsamości kulturowej, choć trzeba przyznać, że wciąż jeszcze bardzo często bez pogłębionych odniesień religijnych.

Rozmawiał Michał Góra

 
Aktualności przez kanał RSS
Znajdź mnie na Facebook'u
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Kontakt
Napisz do nas
Dzisiaj jest...
25 Września 2017
Poniedziałek
Imieniny obchodzą:
Aureli, Aurelia,
Aurelian,
Franciszek, Gaspar,
Herkulan, Kamil,
Kleofas, Kleopatra,
Ładysław, Piotr,
Rufus, Świętopełk,
Wincenty, Władysław,
Władysława,
Włodzisław
Do końca roku zostało 98 dni.