Aktualności arrow Refleksje Misyjne arrow Dzieci w objęciach Chrystusa              
Advertisement
sie 12 2007
Dzieci w objęciach Chrystusa PDF Drukuj Email
Dodał: Zdzisław Grad   
12.08.2007.

 

„Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie i nie przeszkadzajcie im: do takich bowiem należy królestwo Boże” (Łk 18, 16).


W pierwszej zwrotce mojej piosenki „Nie zabraniajcie im” usiłowałem sparafrazować epizod, który został odnotowany przez wszystkich synoptyków (por. (Mt 19,15-17; Mk 10, 13-16; Łk 18,15-17). „Zmęczony był Jezus, gdy dzieci wesołe prosiły, by im błogosławi, przegnać pragnęli je apostołowie, a Pan wtedy powiedział tak: Nie zabraniajcie im przychodzić do mnie, nie zabraniajcie im, Ja czekam tu. Ja takim niebo dam, nagrodą będę sam, Ja przecież po to wciąż przemierzam świat”.

Widocznie scena Pana Jezusa z dziećmi wywarła na Jego uczniach wielkie wrażenie, bo ją zapamiętali, bądź też mieli wyrzuty sumienia, iż dzieciom zabraniali przychodzić do swojego Mistrza? Jest pewne – dzieci w życiu Chrystusa zajmowały miejsce wyjątkowe. Nie tylko miał dla nich czas (chociaż był zmęczony). Nie tylko je brał w objęcia. Nie tylko kładł na nie ręce. Nie tylko je błogosławił. Ale nadto stawiał je dorosłym jako wzór do naśladowania: „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18, 3).

Dzieci zajmują również wyjątkowe miejsce w życiu Kościoła. Nikogo nie trzeba przekonywać jak ważna jest katechizacja szkolna i przykościelna. Kościół zajmuje się dziećmi przez specjalne nabożeństwa, spotkania, rekolekcje oraz inne poczynania duszpasterskie. Małe dzieci mają swoje święto w Młodzianków (28 grudnia). Natomiast wszystkie kalendarze (katolickie i liturgiczne także) odnotowują Międzynarodowy Dzień Dziecka w dniu 1 czerwca.

Zapytajmy – jak się dzieci mają we współczesnym świecie? Różnie. W wielu zakątkach naszego globu dzieciom dzieje się źle. Znamy dzieci żebrzące na ulicach wielkich miast, dzieci pracujące w kopalniach i fabrykach, dzieci-żołnierzy z karabinami na wojnach. Statystyki są przeraźliwe. Obecnie ponad 300 milionów dzieci na świecie chronicznie cierpi głód. Pan Jezus po swoim Zmartwychwstaniu pytał swoich uczniów: „Dzieci, czy macie co na posiłek?” (J 21, 5).

Kto dzisiaj ma się zatroszczyć o posiłek dla dzieci? Około 170 milionów z nich do szkoły idzie z pustym żołądkiem. Każdego roku, jedynie we wszystkich afrykańskich państwa położonych na południe od Sahary, umiera z niedożywienia 26 milionów dzieci. Przeszło 130 milionów nie chodzi do szkoły. Milion z nich jest nosicielami wirusa HIV. Drugi milion jest zatrudnionych w azjatyckim „seks-biznesie”. Dramatyczna sytuacja dzieci dotyczy nie tylko tzw. biednych krajów Trzeciego Świata. Np. w USA co dwie godziny jakieś dziecko ginie od strzału z broni. W Rosji prawie 2 miliony dzieci nie ma „domu”. W niedzielę 27 stycznia br. TVP pokazała reportaż o „moskiewskich sierotach ulicy”. Komentator powiedział, że władze miasta problem rozwiązały wprowadzając od godziny 23 „godzinę milicyjną” dla dzieci poniżej 16 roku życia. „I mają czyste sumienie” – zakończył.
Jak to jest z naszym sumieniem?

W Polsce też jest różnie, jak na całym świecie, ale ostatnie dziesięciolecie jest w tym zakresie niepokojące. Przede wszystkim dzieci jest za mało. Demografowie biją na alarm. Nad Wisłą i Odrą długo nie będziemy krajem 40 milionowym. Żeby liczebność narodu utrzymać na niezmiennym poziomie, to na 100 kobiet w wieku płodności powinno przypadać przynajmniej 211 dzieci. Niestety rodzi się tylko 150 i liczba ta wciąż się kurczy. Polityka rodzinna nie sprzyja dzietności. Rządzący skrócili urlopy macierzyńskie. Ustawa antyaborcyjna, owszem obowiązuje, ale proceder nielegalnej aborcji kwitnie. Wystarczy sięgnąć po jakąkolwiek gazetę lokalną i zawsze się „znajdzie” kilka telefonów: ginekolog, zabiegi, dyskretnie, profesjonalnie.

A co się dzieje z dziećmi, którym „pozwalamy żyć”? Czy rodzina, szkoła, parafia i całe społeczeństwo naprawdę robi wszystko by „w zdrowym ciele był zdrowy duch?” Niestety w naszych rodzinach jest wiele patologii a nawet przemocy. „Czystego sumienia” dorosłym nie dają akcje typu: drugie śniadanie w szkole, duchowa adaptacja, pomoc dzieciom na misjach itd. Najważniejsze jest wychowanie. Ale wychowanie to nie jest tresura. Jeśli chcemy mieć dobrych obywateli, dobrych katolików, i w ogóle dobrych ludzi, to musimy młodym dać dobry przykład.

Gdy zapytano wielkiego Alberta Schweitzera jak należy wychować młode pokolenie, to powiedział: „przez dobry przykład” i powtórzył to trzy razy. Gdyby nas naszły pokusy „gorszenia maluczkich” to przypomnijmy sobie ostrzeżenie Pana Jezusa: „Biada światu z powodu zgorszeń! Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza”. Tę wypowiedź również odnotowują wszyscy synoptycy (por. Mt 18,6-7; Mk 9, 42; Łk 17, 1-2). Od Pana Jezusa uczmy się dobroci dla dzieci i zapamiętajmy Jego słowa: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40)."Misjonarz" 6(2002), s.16-17.

Waldemar Wesoły SVD
 
Aktualności przez kanał RSS
Znajdź mnie na Facebook'u
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Kontakt
Napisz do nas
Dzisiaj jest...
22 Listopada 2017
Środa
Imieniny obchodzą:
Cecylia, Marek,
Maur, Wszemiła
Do końca roku zostało 40 dni.