Aktualności arrow Historia misji arrow Obrońca Indian              
Advertisement
sie 10 2007
Obrońca Indian PDF Drukuj Email
Dodał: Zdzisław Grad   
10.08.2007.

 


5 sierpnia 1498 roku Krzysztof Kolumb wylądował na stałym lądzie amerykańskim i aż do śmierci był przekonany, że odkrył zachodnią drogę do Indii. Nic więc dziwnego, że mieszkańców odkrytych przez siebie ziem nazwał Indianami.

Od Kolumba poczynając, niemal wszyscy, którzy udawali się do Ameryki, chcieli się wzbogacić, a przy tej okazji rozszerzyć wiarę chrześcijańską. Odbywało się to kosztem Indian, których kolonizatorzy przymuszali do pracy, pozbawiali własnej kultury i religii. Nie zabrakło jednak i takich, którzy stawali w obronie wyniszczanych mieszkańców Nowego Świata.

W wyniku konkwisty populacja Indian spadła o 90%. Choć korona hiszpańska wydawała instrukcje na korzyść nowoodkrytych ludów, nakazując wobec nich łagodność i zakazując niewolnictwa, to w rzeczywistości pozostawały one tylko na papierze.

Wśród konkwistadorów znajdowało się niemało ludzi o ciasnych umysłach, którzy po przyjeździe do Ameryki i zetknięciu się z zupełnie obcą, w ich mniemaniu - niższą kulturą, uważali ją za barbarzyńską. Z początku nie byli nawet pewni, czy Indianie są ludźmi, a nie jakąś rasą zwierzęcą zbliżoną do ludzkiej. W oczach Hiszpanów tubylcy zwykle byli poganami i synami diabła, o czym świadczyła ich brunatna skóra. Dowodem tego miało też być szeroko rozpowszechnione bałwochwalstwo i ofiary składane z ludzi.

Duchowni hiszpańscy mieli wątpliwości czy Indian można chrzcić i dopuszczać do dalszych sakramentów. Wielu uważało, że nie posiadają oni duszy rozumnej i podkreślano ich niższość moralną. To wszystko spowodowało, że mieszkańców Nowego Świata zaliczono do kategorii ludzi, będących z natury niewolnikami.

Połączenie polityki misyjnej z kolonialną pozostawiało Indianom wybór jedynie między chrztem a wytępieniem. Las Casas pisał o Hatueju – wodzu jednego z plemion, który po skazaniu go na śmierć za opór przeciw najeźdźcom, odmówił przyjęcia wiary chrześcijańskiej, gdy dowiedział się, że jego kaci też mają nadzieję dostania się do raju. Z powodu stałej opresji, wśród rodzimej ludności często występowały przypadki samobójstwa, a kobiety mordowały własne dzieci. Historyk Helmut Plischke pisze, że „wśród Indian z Indii Zachodnich, jak wówczas nazywano Amerykę, zniknęła wszelka chęć do życia.”

W obronie Indian najodważniej występował dominikanin Bartolome de Las Casas. W 1542 roku przedstawił cesarzowi Karolowi V swą „Krótką relację o wyniszczeniu Indian”. Gromił w niej zbrodnie dokonywane w imieniu Hiszpanii i chrześcijaństwa.

Bartolome de Las Casas urodził się w Sewilli w 1474 roku. Jego ojciec był marynarzem i uczestniczył w trzeciej wyprawie Kolumba do Ameryki. Ojciec skierował Bartłomieja na studia do Salamanki, gdzie ukończył prawo. Następnie wyjechał na wyspę Haiti, aby objąć po ojcu znaczne dobra. 28-letni Las Casas, podobnie jak inni Hiszpanie, myślał wtedy tylko o jednym - o wzbogaceniu się.

Był jednak człowiekiem niezwykle wrażliwym na wartości religijne i na krzywdę ludzką. Kazania dominikanina Antoniego de Montesiono, który napiętnował niewolę i uciskanie Indian, głęboko wstrząsnęły Bartłomiejem. Zrozumiał, że sam jest jednym z takich wyzyskiwaczy potępianych przez Kościół i postanowił zmienić swoje życie. Obdarzył wolnością wszystkich swoich niewolników i starał się ulżyć doli innych. W 1510 roku został księdzem i 5 lat później wrócił do Hiszpanii. Rozpoczął walkę o prawa Indian, którą toczył nieprzerwanie aż do swej śmierci. Z czasem przyjął habit św. Dominika, a w 1543 roku dość niechętnie zgodził się zostać biskupem Chiapas, biednej diecezji na południu Meksyku.

Należy podkreślić, że Las Casas na początku swej kampanii w obronie mieszkańców Nowego Świata opowiadał się za sprowadzaniem do Ameryki czarnych niewolników, aby wykonywali prace przydzielane Indianom. Był za to często krytykowany. Z czasem jednak zmienił zdanie i ostro potępił handel Afrykańczykami, o czym już rzadko się pamięta. Bartolome de Las Casas zmarł w roku 1566. Jego postać staje w długim szeregu biskupów, duchownych i osób świeckich walczących o prawa do godnego życia Indian.

Z pomocą misjonarzom z kontynentu amerykańskiego spieszyło wielu teologów katolickich z Europy, szczególnie z Hiszpanii. Wymienić tu można takie imiona jak Francisco de Vittoria i Domingo de Soto z Uniwersytetu w Salamance. Wspierali oni dzieło misyjne poprzez owocną refleksję teologiczno-jurydyczną dla obrony praw Indian. Pomagali misjonarzom, a nawet konkwistadorom poddać się samokrytyce w związku z podbojem. Szkoła w Salamance mocno podnosiła zagadnienia praw ludów. W istocie przyczyniła się do powstania międzynarodowego prawa i praw człowieka.

Znaczny wpływ wywierali także ówcześni papieże, którzy poprzez różne interwencje bronili fundamentalnych ludzkich praw Indian. W 1537 roku Ojciec św. Paweł III potwierdził prawa rodzimej ludności Ameryki Łacińskiej do życia, własności i wolności. Tak więc problemy wynikłe z podboju przynagliły Kościół do ogłoszenia „Praw Osoby” niemalże trzy wieki wcześniej niż uczynił to cały świat.



ks. Andrzej Miotk SVD-werbista
 
Aktualności przez kanał RSS
Znajdź mnie na Facebook'u
Rozmaitości
Ciekawe strony
Galeria Zdjęć
Księga Gości
Audycje Radiowe
Zamów moje książki
Mapa Strony
Kontakt
Napisz do nas
Dzisiaj jest...
21 Listopada 2017
Wtorek
Imieniny obchodzą:
Albert, Alberta,
Albertyna, Janusz,
Konrad, Konrada,
Maria, Piotr,
Regina, Rena, Rufus,
Twardosław, Wiesław
Do końca roku zostało 41 dni.